Finansowanie pomostowe

Agrément ambasadora RFN

Strona polska zdecydowała o wyrażeniu zgody na przyjęcie nowego ambasadora Niemiec w Polsce Arndta Freytaga von Loringhovena – poinformował w poniedziałek wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk. Nasza dyplomacja przez ponad trzy miesiące wstrzymywała się z tą decyzją.

***

Nowy szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau zaapelował o cierpliwość w sprawie akredytacji nowego ambasadora Niemiec w Polsce.

Nowy szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau zapewniał w piątek 28 sierpnia w Berlinie, że ambasador RFN w Polsce „zawsze był i będzie” oraz apelował o cierpliwość. – Wielką cnotą dyplomacji jest dyskrecja – ucinał Rau pytania dziennikarzy. Szef polskiej dyplomacji uczestniczył w stolicy Niemiec w nieformalnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE i przy tej okazji rozmawiał z niemieckim ministrem SZ Haiko Maasem.

  • Procedury miały miejsce zgodnie z konwencją wiedeńską, zgodnie z dobrymi obyczajami dyplomatycznymi. Może rzeczy dość długo się przeciągały, ale takie rzeczy się zdarzają, tak że proszę o wyrozumiałość – mówił. I zapewniał, że między Polską a Niemcami jest „kontynuacja relacji”, a rozmowy z Maasem dotyczyły wielu dwustronnych tematów.
    Wcześniej do sprawy ambasadora w Warszawie odniosła się kanclerz Niemiec Angela Merkel, pytana o to na konferencji prasowej. – Mam nadzieję, że temat akredytacji ambasadora się rozwiąże – powiedziała krótko Merkel. Szefowa niemieckiego rządu była pytana, czy odbiera brak decyzji strony polskiej w sprawie zgody na rozpoczęcie misji przez desygnowanego nowego ambasadora RFN w Warszawie jako afront wobec Berlina.

Niemiecki dyplomata Arndt Freytag von Loringhoven od trzech miesięcy czeka na agrément polskiego rządu. Sprawę komentują polskie i niemieckie media, spekulując m.in., jakoby powodem zwłoki mogła być przeszłość ojca dyplomaty. Bernd Freytag von Loringhoven pod koniec II wojny światowej uczestniczył jako adiutant w odprawach w berlińskiej kwaterze głównej Hitlera.

W MSZ w Berlinie narasta zdumienie postawą polskich władz, które zwlekają z udzieleniem agrément [zgody władz na rozpoczęcie misji dyplomatycznej – red.] ambasadorowi Niemiec – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Arndt Freiherr Freytag von Loringhoven ma być nowym ambasadorem RFN w PolsceArndt Freiherr Freytag von Loringhoven ma być nowym ambasadorem RFN w Polsce – PAP/EPA/OMER MESSINGER / PAP
Niemiecki dziennik pisze w poniedziałek na pierwszej stronie o problemach z uzyskaniem przez nowego ambasadora RFN w Warszawie zgody polskich władz na rozpoczęcie misji dyplomatycznej
Na agrément czeka od trzech miesięcy Arndt Freytag von Loringhoven
O możliwych przyczynach tej sytuacji pisze dziennikarz "Sueddeutsche Zeitung" Daniel Broessler
"Już od dawna polski rząd chce ograniczyć wpływ zagranicznych, szczególnie niemieckich wydawnictw na polskim rynku. Gra na zwłokę w sprawie nowego ambasadora może być zawziętą próba zwiększenia presji" – spekuluje Broessler

„Niemal nieprzyjazne postępowanie”

Dziennik przypomina, że poprzedni ambasador Rolf Nikel, po sześciu latach na placówce, pożegnał się w czerwcu z Polską w pojednawczym nastroju, a nawet otrzymał od polskich władz odznaczenie – Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej – i wiele pochwalnych słów.

„Nikel ma za sobą po części burzliwe lata, naznaczone konfliktem o reformę sądownictwa, przeprowadzana przez narodowo-konseratywny polski rząd czy dyskusję o reparacjach. Przed powrotem do Berlina zapewniał jednak, że stosunki polsko-niemieckie „są lepsze, niż się wydaje”. O tym chciałby się także przekonać następca Nikela, Arndt Freiherr Freytag von Loringhoven. Ale Polska go nie wpuszcza” – pisze Broessler.

Dodaje, że „pomiędzy zaprzyjaźnionymi krajami” udzielenie agrément nowemu ambasadorami zazwyczaj przebiega szybko. „Jednak początkowo wydawało się, że zwłokę można wyjaśnić. Z jednej strony koronakryzys spowolnił działania dyplomatyczne, a z drugiej w Warszawie wszystko kręciło się wokół zbliżających się wówczas wyborów prezydenckich. Minęło już jednak sześć tygodni. Sześć tygodni, w czasie których niemieccy dyplomaci raz po raz wypytywali w Warszawie, kiedy nowy może objąć misję. Pocieszano ich, że to już nie potrwa długo. Czy jest jakiś problem? Ależ nie, brzmiała odpowiedź” – relacjonuje niemiecki dziennikarz.

I dodaje, że w międzyczasie w niemieckim MSZ „narasta zdumienie”. „Coraz trudniej będzie nie zważać na to niemal nieprzyjazne postępowanie, które w żadnym razie nie jest czymś zwyczajnym pomiędzy tak bardzo powiązanymi ze sobą krajami UE i NATO” – podkreśla.
Wyciąganie historii rodziny

Broessler spekuluje o możliwych przyczynach tej sytuacji. Jego zdaniem pierwsze wskazówki, które mogą ją wyjaśniać, pojawiły się w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi, gdy prezydent Andrzej Duda skarżył się na „ataki” i rzekomo stronnicze relacje niemieckich mediów, a także polskich gazet należących do niemiecko-szwajcarskiej grupy Ringier/Axel Springer. Wówczas to niemiecki charge d’affaires został wezwany do polskiego MSZ. „Już od dawna polski rząd chce ograniczyć wpływ zagranicznych, szczególnie niemieckich wydawnictw na polskim rynku. Gra na zwłokę w sprawie nowego ambasadora może być zawziętą próba zwiększenia presji” – spekuluje Broessler.
Dodaje, że w Berlinie raczej nie przypuszcza się, by Warszawa miała zastrzeżenia wobec osoby Freytaga von Loringhovena, który był wiceszefem niemieckiej służby wywiadu BND, a ostatnio koordynatorem ds. służb specjalnych w NATO w Brukseli. Jak pisze „SZ”, ta ostatnia funkcja została zaś stworzona całkowicie po myśli Polski, aby przeciwdziałać rosyjskim wpływom.
„Bliskie (polskiemu) rządowi media poruszają jednak temat historii rodziny przyszłego ambasadora” – zauważa Broessler, informując, że ojciec dyplomaty, Bernd Reytag von Loringhoven, późniejszy oficer Bundeswehry, w ostatnim roku wojny jako adiutant przygotowywał narady w bunkrze Hitlera. „Do rodziny należał też jednak Wessel Freytag von Loringhoven. To on zorganizował ładunek wybuchowy do zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku” – zauważa niemiecki dziennik.

Cieszymy się, że jesteś z nami. Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści.

)
Źródło: Deutsche Welle; onet.pl

Sprawdź także

Policja może nadal bić

Żeby biło się lepiej. Nie będziesz miał prawa do adwokata zaraz po zatrzymaniu przez policję”Przepisy …