OKO.press.pl: Ujawniamy: Tusk cały czas utrzymuje Radę Legislacyjną, z neo-sędziami i „dyżurnymi” prawnikami PiS
Premier Donald Tusk od ponad dwóch lat nie zmienił doradzającej mu Rady Legislacyjnej, obsadzonej jeszcze przez rząd Morawieckiego. Płaci wynagrodzenia neo-sędziom SN i prawnikom, którzy pisali ekspertyzy prawne dla władzy PiS i legitymizowali jej kluczowe decyzje
Działająca przy premierze Rada Legislacyjna to jeden z nielicznych organów, który od przegranych przez PiS wyborów w październiku 2023 roku, nadal działa w niezmienionym składzie. Nie dotknęły go żadne zmiany, poza obniżką niemałych wynagrodzeń.
Brak zmian może dziwić, wszak Rada działa przy samym premierze Donaldzie Tusku. Premier i jego doradcy muszą więc mieć świadomość, że w powołanej we wrześniu 2022 roku przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego Radzie są osoby, które blisko współpracowały z władzą PiS.
Pisali dla niej ekspertyzy prawne, które były podkładką dla ważnych decyzji światopoglądowych lub dewastujących wymiar sprawiedliwości. Część z nich włączyła się też w zmiany niszczące niezależność sądów. A wręcz robią to do dziś.
Rada Legislacyjna to mało znany organ, ale kiedyś był ważny i miał znaczenie. Istnieje od 1972 roku. Ma charakter opiniodawczo-doradczy dla premiera i ministrów. Rada opiniuje projekty ustaw rządowych pod kątem ich zgodności z Konstytucją i prawem UE. Pilnuje też, by były one spójne z już istniejącymi ustawami. Może też opiniować ważne projekty poselskie, prezydenckie, czy grupy obywateli.
Ponadto może wypowiadać się o problemach związanych ze stosowaniem Konstytucji i potrzebach zmiany prawa. Członków Rady – jest ich 15 – oraz jej przewodniczącego i wiceprzewodniczącego powołuje premier na 4-letnią kadencje. Członkami Rady powinni być prawnicy z autorytetem i dorobkiem. Określa to artykuł 14 ustawy o Radzie Ministrów. Przepis zawiera też przesłanki do odwołania członków Rady, z których Tusk nie skorzystał.
Powody odwołania członków z Rady wylicza artykuł 14 paragraf 2c. Premier może ich odwołać, jeśli nie uczestniczą w dwóch z rzędu posiedzeniach. Nie wiadomo, czy ktoś to weryfikował.
Ale ważniejszy jest powód drugi. Czyli „wykonywanie czynności lub zajęć pozostających w kolizji z obowiązkami członka Rady Legislacyjnej lub podważających zaufanie do jego niezależności lub bezstronności”. A patrząc na to, co robiła w latach 2015-23 większość członków Rady, premier ma podstawy, by przeprowadzić spore zmiany osobowe w doradzającym mu organie.
Kilka przykładów. Wiceprzewodniczącą Rady jest neo-sędzia SN Elżbieta Karska, prywatnie żona polityka PiS Karola Karskiego. Nominację do SN dała jej nielegalna neo-KRS, której status podważyły w wyrokach ETPCz i TSUE. Karska orzeka w nielegalnej Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której też status podważyły TSUE i ETPCz.
Choć jest wadliwym neo-sędzią, a wyroki wydane z jej udziałem nie mają żadnej mocy prawnej, to nadal orzeka. I naraża obywateli na wadliwe orzeczenia, a Skarb Państwa na odszkodowania. Wzięła też świadomie udział w konkursie przed nielegalną neo-KRS.
To są wystarczające podstawy, by ją odwołać z Rady, bo lekceważy orzeczenia europejskich Trybunałów i przyczynia się do destrukcji państwa prawa. Tymczasem nadal formalnie doradza premierowi, który przywraca praworządność i uznaje wyroki ETPCz i TSUE.

W podobnej sytuacji jest członek Rady, neo-sędzia SN Krzysztof Wiak – jest prezesem nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – oraz neo-sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Anna Hrycaj. Tylko za niemające znaczenia prawnego orzeczenia wydane z udziałem Wiaka, Skarb Państwa zapłacił do tej pory obywatelom 156 tysięcy złotych odszkodowań. To skutek przegranych Polski przed ETPCz.
Z Rady Legislacyjnej można też odwołać sędziego NSA w stanie spoczynku Antoniego Hanusza, bo podpisał listę poparcia do neo-KRS dla sędziego Łukasza Piebiaka, głównej postaci w aferze hejterskiej. Między innymi z powodu podpisywania list do nielegalnej neo-KRS minister sprawiedliwości Adam Bodnar odwoływał prezesów sądów z nominacji resortu Ziobry.
Można rozważyć odwołanie prokuratora Czesława Kłaka, który błyskawicznie awansował za władzy PiS. Z pozycji asesora trafił aż do Prokuratury Krajowej. Dotyczy to też profesorów, którzy pisali dla władzy PiS ekspertyzy prawne w kluczowych sporach o państwo prawa. Przeglądając ich ekspertyzy, można ocenić, czy przyczyniły się do psucia standardów demokratycznych.

Lista strat budżetu za 42 neo-sędziów SN. Polacy najwięcej płacą za Zaradkiewcza i Bojańczyka
Takie ekspertyzy pisali m.in. prof. Marek Szydło (przewodniczący Rady), prof. Anna Łabno, czy prof. Bogumił Szmulik. Część z członków Rady była też w powołanym przez Morawieckiego Instytucie de Republica, który był swego rodzaju think thankiem, skupiającym naukowców sympatyzujących z PiS. Poprzedni rząd pompował w Instytut miliony złotych. Obecna władza go zlikwidowała.
Premier może rozważyć również odwołanie z Rady byłej prezeski PZU Beaty Kozłowskiej-Chyła, za której czasów ubezpieczeniowy gigant stał się dojną krową dla różnych ludzi związanych z PiS. PZU zatrudniało różnych doradców. Wydawano na to miliony. Dziś ws. PZU duże śledztwo prowadzi prokuratura. Sprawdza m.in., czy doradztwo było fikcyjne.
Co ciekawe, część z członków Rady była jej członkami za czasów I rządu PO-PSL. Powoływał ich wtedy Tusk. Chodzi m.in. o prof. Łabno, prof. Szmulika, czy sędziego NSA Hanusza.

Kancelaria Premiera: Rady nie odwołamy, ma kadencję. Obniżyliśmy jej wynagrodzenia.
Za pracę w Radzie Legislacyjnej jej członkowie dostają ryczałty za udział w posiedzeniach i dodatkowe wynagrodzenia za sporządzenie ekspertyz, opracowań i opinii.
W Radzie można było zarobić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. W 2022 roku premier Morawiecki wydał rozporządzenie, zgodnie z którym za udział w jednym posiedzeniu Rady jej przewodniczący dostawał 12 192 złote, wiceprzewodniczący 7112 złotych, a sekretarz Rady i jej członkowie po 4267 złotych. Z kolei za sporządzenie opinii, czy ekspertyz dostawało się 2300 złotych.
Ze strony internetowej Rady Legislacyjnej wynika, że nadal wydaje ona opinie ws. projektów ustaw obecnej władzy. Ostatnia jest z 30 stycznia 2026 roku i dotyczy rządowego projektu zmiany prawa farmaceutycznego. Sporządził ją prof. Marek Szydło.
Przeczytaj także:

Ministerstwo Sprawiedliwości utajniło swoich ekspertów prawnych. Podajemy Ziobrę i jego urzędników do sądu
Zapytaliśmy biuro prasowe rządu, dlaczego premier Tusk nie zrobił żadnych zmian w Radzie Legislacyjnej.
Biuro odpowiedziało nam tak: „Zgodnie z art. 14 ustęp 2b ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 roku o Radzie Ministrów, kadencja Rady Legislacyjnej trwa 4 lata. Kadencja obecnej Rady rozpoczęła się 2 września 2022 roku. W związku z tym, że kadencja Rady określona została w ustawie, do dokonania zmiany konieczna jest nowelizacja ustawy. A taka zmiana wymaga akceptacji Prezydenta RP”.
Biuro zapewnia: „Prezes Rady Ministrów, Prezes Rządowego Centrum Legislacji, Szef KPRM czy też inne uprawnione podmioty nie występują do Rady Legislacyjnej o opinie dotyczące projektów aktów normatywnych. Rada Legislacyjna sporządza opinie jedynie z własnej inicjatywy. W 2024 r. wydała 19 opinii, a w 2025 r. 13 opinii”.
A co z wynagrodzeniami dla członków Rady, które za władzy PiS nie były małe? Biuro prasowe podkreśla, że premier zmienił rozporządzenie dotyczące Rady i od kwietnia 2024 roku jej przewodniczący Rady za udział w posiedzeniu dostaje 3 tysiące złotych, jego zastępczyni 2,5 tysiąca złotych, a jej członkowie po 1,5 tysiąca złotych.
Przeczytaj także:

Konstytucja wg PiS: własność ograniczona, wola ludu ponad prawo, likwidacja TK, prezydent dekoracyjny
Biuro prasowe rządu wylicza, że w 2023 roku, gdy jeszcze rządził PiS „koszty jedynie samego wynagrodzenia ryczałtowego za udział w posiedzeniach Rady Legislacyjnej wyniosły prawie 967 tysięcy złotych rocznie”. A w 2024 roku – po wydaniu rozporządzenia przez Tuska – na wynagrodzenia i sporządzanie opinii wydano 470 tysięcy złotych.
W tym roku ma być zaś 313 tysięcy złotych. Wynika to z faktu, że we wrześniu tego roku kończy się kadencja Rady. I premier będzie mógł już powołać nową.

Kto kieruje Radą Legislacyjną – niedoszły sędzia TSUE i żona polityka PiS
Radą Legislacyjną kierują:
Przewodniczący, prof. dr hab. Marek Szydło. To radca prawny, związany jest z Uniwersytetem Wrocławskim. W Radzie jest już drugą kadencję, wcześniej też był jej przewodniczącym. Jest członkiem Zarządu Agencji Praw Podstawowych UE. A wcześniej był ekspertem w Biurze Analiz Sejmowych. W 2021 roku PiS rozważał jego kandydaturę na polskiego sędziego w TSUE, który miałby zastąpić w Trybunale prof. Marka Safjana.
Szydło na stronie internetowej swojej kancelarii podaje, że przygotował opinie prawne i ekspertyzy dla Sejmu, Najwyższej Izby Kontroli, ministerstw, urzędów centralnych i jednostek samorządu terytorialnego oraz dla przedsiębiorstw. W tym PKN Orlen, PGNiG, KGHM. A także ekspertyzy legislacyjne dotyczące projektów ustaw procedowanych w Sejmie, projekty stanowisk Sejmu dla Marszałka Sejmu oraz stanowiska na potrzeby postępowań przed TK. Te ostatnie pisał za władzy PiS.
Prof. Szydło reprezentował rząd PiS przed TK w sprawie rzekomego sporu kompetencyjnego między SN a prezydentem. Chodziło o prawo łaski.
W 2017 roku negatywnie zaopiniował projekt ustawy o związkach partnerskich wniesiony przez opozycję. W OKO.press pisaliśmy, że była to pierwsza tak radykalna opinia ekspercka złożona w Sejmie, w historii prac nad projektami ustaw o związkach partnerskich. Był im przeciwny. Podobnie jak liberalizacji prawa aborcyjnego.
Przeczytaj także:

Zajrzał do Konstytucji i zobaczył katechizm. Specjalista od konkurencji i zamówień publicznych opiniuje dla Sejmu Art. 18 o małżeństwie
W 2021 roku reprezentował premiera Mateusza Morawieckiego na rozprawie w TK ws. jego wniosku, dotyczącego uprawnień TSUE. Rząd chciał podważyć prawo TSUE do oceny „reform” PiS w polskich sądach. I TK to zrobił.

W 2020 roku Szydło podważał zasadność wyroku sądu administracyjnego, który podważył legalność decyzji premiera Morawieckiego o zleceniu Poczcie Polskiej przygotowania prezydenckich wyborów kopertowych.
Szydło był też związany z Instytutem de Republica, który miał promować naukę. Był tam przewodniczącym Rady Naukowej. Instytut był think thankiem skupiający przychylnych PiS naukowców. Powołał go premier Mateusz Morawiecki w 2021 roku. Podlegał on KPRM i dostawał miliony z budżetu państwa.
„Rzeczpospolita” i OKO.press pisały, że kontrola KPRM w Instytucie wykazała nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy. Pisaliśmy w OKO.press o kupowaniu tysięcy jedwabnych szali, poszetek do garniturów i skórzanych portfeli, czy 500 piór wiecznych. Instytut miał siedzibę w prestiżowej lokalizacji i dwie limuzyny. W 2022 roku Instytut miał w budżecie 21 milionów złotych.
Obecna władza zlikwidowała Instytut w 2024 roku.
Przeczytaj także:

Bogaty Mikołaj w Instytucie de Republica. Tak urządza się nowa instytucja PiS
Wiceprzewodniczącą Rady jest prof. dr hab. Elżbieta Karska. To wadliwa neo-sędzia SN z nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Nominację od nielegalnej neo-KRS dostała w 2021 roku. Prywatnie jest żoną polityka PiS Karola Karskiego. „Gazeta Wyborcza” pisała, że w SN przydzielono jej specjalnego asystenta, neo-sędziego Pawła Buconia z Sądu Okręgowego w Lublinie. Delegował go tam resort Ziobry, by pomagał Karskiej pisać uzasadnienia do decyzji (celowo nie piszemy, że do wyroków, bo nielegalna Izba nie może wydać skutecznych orzeczeń). Dzięki tej współpracy Bucoń sam dostał później – od neo-KRS – nominację do SN i czeka na powołanie przez prezydenta.
Przeczytaj także:

Bodnar odwołał z SN asystenta neo-sędzi Elżbiety Karskiej, żony byłego europosła PiS
Karska związana jest z UKSW. Głośno zrobiło się o niej, gdy była jedną z kandydatek rządu PiS do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Ale w kwietniu 2021 roku wszystkie kandydatury zostały odrzucone przez Radę Europy. W Radzie Legislacyjnej zasiada drugą kadencję. Wcześniej też była jej wiceprzewodniczącą.

Kto jest jeszcze w Radzie: prezes nielegalnej Izby SN, byłe prezes PZU, prawnicy bliscy PiS i wpływowy prokurator
Ponadto w Radzie Legislacyjnej zasiadają:
- Dr hab. Jarosław Dobkowski. Związany jest z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim z Olsztyna. Jest członkiem Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
- Prof. dr hab. Antoni Hanusz. Związany jest z UMCS-em. Sędzia NSA, od roku w stanie spoczynku. Dwa razy podpisał listę poparcia dla byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS Łukasza Piebiaka, gdy ten w 2021 i w 2022 roku bezskutecznie startował do nielegalnej neo-KRS. Hanusz podpisał mu listę poparcia, choć było już wiadomo, że Piebiak jest główną postacią w aferze hejterskiej. Po jej ujawnieniu w 2019 roku stracił stanowisko w resorcie Ziobry. Prof. Hanusz w Radzie Legislacyjnej jest III kadencję.
Przeczytaj także:

„Lista wstydu” Piebiaka 2. Kto chce byłego zastępcę Ziobry w neo-KRS? [PEŁNA LISTA 108 SĘDZIÓW]
- Dr hab. Anna Hrycaj. To wadliwa neo-sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Nominację od neo-KRS dostała w 2021 roku. Była jedynym kandydatem na jedno stanowisko. Specjalizuje się w upadłościach. W Radzie jest II kadencję. Związana jest z Uczelnią Łazarskiego.
- Dr hab. Beata Kozłowska-Chyła. Jest związana z UW, jest radczynią prawną. Za czasów PiS była prezesem PZU. W Radzie Legislacyjnej jest II kadencję. Zasiadała też w Radzie ds. Przedsiębiorczości przy prezydencie. Za władzy PiS była jeszcze w radach nadzorczych TVP i banku Pekao SA. „Newsweek” opisał jej rządy w PZU. Firma miała wielu doradców. Jednym z nich był rektor UW prof. Alojzy Nowak, który zarobił na tym 4.6 milionów złotych. Doradztwo miało być ustne. W PZU nieźle też zarabiali inni ludzie wstawieni tam przez władzę PiS.
W sprawie tego, co działo się w PZU za czasów PiS, śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Ocenia ona m.in. czy doradcy byli faktyczni, czy fikcyjni. PZU chce też wystąpić z roszczeniem wobec byłej prezeski. Jak pisał „Newsweek”, to ona miała decydować o zatrudnieniu doradców. Sama w oświadczeniu umniejszała swoją rolę.
Przeczytaj także:

Wpłaty na partię Kaczyńskiego od… dyrektorów PZU. Członkowie zarządu dali po 45 tys. zł
- Dr hab. Czesław Kłak. To prokurator Prokuratury Krajowej. W Radzie Legislacyjnej jest II kadencję. Za władzy PiS był wicedyrektorem podległej ministerstwu sprawiedliwości KSSiP. Odpowiadał za szkolenie przyszłych prokuratorów. Z tej funkcji odwołał go minister sprawiedliwości Adam Bodnar. W latach 2018-23 był sędzia Trybunału Stanu. Wybrano go z rekomendacji PiS.
Za czasów PiS był również członkiem rady naukowej Instytutu De Republica. Kłak za czasów PiS szybko awansował w prokuraturze. Z pozycji asesora trafił do prokuratury regionalnej, a potem aż do Prokuratury Krajowej. Pisał opinie prawne dla resortu Ziobry m.in. na temat reformy KRS, czy o zgodności z Konstytucją „reformy” SN. Na opiniach zarobił 46 tysięcy złotych.
- Prof. dr hab. Anna Łabno. Związana z Uniwersytetem Śląskim. W Radzie Legislacyjnej jest od 2016 roku. Specjalizuje się w prawie konstytucyjnym. Uważano ją z dyżurną konstytucjonalistkę władzy PiS. Była członkinią Zespołu Ekspertów do Spraw Problematyki Trybunału Konstytucyjnego, który powołał w 2016 roku Marszałek Sejmu Marek Kuchciński z PiS. Partia Kaczyńskiego prowadziła wtedy atak na TK i rozpoczęła jego demontaż, obsadzając go „swoimi” sędziami.
Przeczytaj także:

PiS po cichu pracuje nad nową Konstytucją, nie oglądając się na Andrzeja Dudę
W czerwcu 2017 wspólnie z Bogusławem Banaszakiem i Bogumiłem Szmulikiem opracowała na zlecenie PiS ankietę w sprawie nowej Konstytucji. Ankieta była skierowana do polskich prawników-konstytucjonalistów. Poza nimi wypełniło ją tylko 11 osób.
Łabno broniła ustawy PiS, której celem było podporządkowanie władzy SN. Za opinie pisane dla władzy PiS dostawała wynagrodzenie.
Dziś często występuje w prawicowych mediach. Była na kongresie PiS w 2025 roku w Katowicach, jako panelistka. W tym samym roku była w komitecie poparcia Karola Nawrockiego, gdy kandydował na prezydenta. Była też w radzie naukowej ultrakatolickiego Ordo Iuris.
Przeczytaj także:

Prawnicy zbojkotowali ankietę konstytucyjną PiS. Z co najmniej 102 osób, do których ją wysłano, odpowiedziało zaledwie 14. W tym kilka związanych z PiS
- Dr Marcin Olszówka. Związany z ultrakatolickim Ordo Iuris, jest w radzie naukowej organizacji. Był adiunktem w Collegium Intermarium, uczelni związanej z Ordo Iuris. W latach 2021-2024 był dyrektor Departamentu Prawa Konstytucyjnego i Administracyjnego w Rządowym Centrum Legislacji oraz kierownikiem aplikacji legislacyjnej.
W 2018 roku Olszówka jako ekspert Ordo Iuris zaangażował się w wydanie opinii na temat skarg czterech jednopłciowych par, którym odmówiono w Polsce możliwości zawarcia małżeństwa. W „Rzeczpospolitej” przekonywał wówczas, że założenie, iż „dwie osoby prowadzące homoseksualny styl życia to rodzina”, jest „całkowicie sprzeczne z Konstytucją, bezpodstawne i absurdalne”.
Wypowiadał się również, gdy Ordo Iuris złożyło skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na bajkę dla dzieci, emitowaną na kanale Nickelodeon. W kreskówce „Harmidom” pokazano małżeństwo dwóch mężczyzn, wychowujące syna Clyde’a. „Rodzice nie muszą godzić się na subtelne indoktrynowanie ich dzieci wątkami homoseksualnymi w bajkach i kreskówkach przewidzianych dla najmłodszych” – komentował wówczas skargę Ordo Iuris Olszówka. Pisaliśmy o tym w OKO.press
Był on też zewnętrznym specjalistą resortu Ziobry.
Przeczytaj także:

Farmaceuci katoliccy forsują w Sejmie klauzulę sumienia dla aptekarzy. Biuro Analiz Sejmowych popiera
- Dr hab. Jadwiga Potrzeszcz. Związana z KUL. Była w radzie naukowej Instytutu de Republica. W latach 2017–2019 ekspert ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu. Asystent sędziego Trybunału Konstytucyjnego, była też w radzie naukowo-programowej TK za czasów PiS. W 2018 roku bezskutecznie kandydowała w konkursie nielegalnej neo-KRS do nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
- Dr Przemysław Sobolewski. Związany z UW. W Radzie Legislacyjnej jest II kadencję. Był w radzie naukowej Instytutu de Republica. Wcześniej był zatrudniony w Biurze Analiz Sejmowych, a potem w podległym resortowi Ziobry Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości. W grudniu 2025 roku wziął udział w debacie fundacji Polska Wielki Projekt, którą kieruje były europoseł z list PiS Zdzisław Krasnodębski. Debatę moderowała była prezeska TK Julia Przyłębska, odpowiedzialna za zniszczenie autorytetu Trybunału. Tak na tej debacie przedstawiono Sobolewskiego: „profesor Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, doradca wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego”.
Przeczytaj także:

Nie tylko poszetki. Instytut de Republica zapłacił 36 tys. zł za czterostronicowy dokument
- Dr hab. Bogumił Szmulik. Związany z UKSW. Radca prawny. W Radzie Legislacyjnej od 2016 roku. W latach 2021-22 był dyrektorem Instytutu de Republica. Tak jak Łabno był uważany za dyżurnego konstytucjonalistę PiS. Był razem z nią w zespole Marszałka Sejmu Kuchcińskiego, który zajmował się TK. A w 2017 roku z Anną Łabno i Bogusławem Banaszakiem opracował na zlecenie PiS ankietę dla prawników ws. nowej Konstytucji.
Szmulik wydał opinię ws. ograniczenia roli mediów w Sejmie. Dostęp mediom chciał ograniczyć Marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Między innymi to wywołało protesty obywateli pod Sejmem w grudniu 2016 roku. Szmulik uważał, że można było ograniczyć mediom dostęp.
Pisał też ekspertyzy dla resortu Ziobry. W 2016 roku Szmulik był jednym z „ośmiu wybitnych ekspertów”, którzy dostarczyli argumentów Zbigniewowi Ziobrze w sporze o Trybunał Konstytucyjny.
Następnie został wice naczelnym „Przeglądu Sejmowego”, dyrektorem Wydawnictwa Sejmowego i kierownikiem Wydawnictwa Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości (podległego Ziobrze).
Przeczytaj także:

Sejm nie ujawnił czterech ekspertyz o 16 grudnia. Co najmniej jedna podważa słowa Kaczyńskiego
W grudniu 2019 roku, w kolejnej ekspertyzie Szmulik dowodził, że niezależny sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, wykonując wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, działał poza prawem. Narracja ta była na rękę PiS i posłużyła jako argument za ukaraniem i zawieszeniem Juszczyszyna.

Szmulik tylko w 2017 roku na opiniach przygotowywanych na zlecenie Sejmu zarobił prawie 17,8 tys. złotych. Co więcej, za pracę w zespole powołanym przez marszałka Sejmu, który miał wypracować rozwiązanie sporu dotyczącego TK, otrzymał ponad 10,8 tys. złotych.
W 2024 roku ujawniliśmy w OKO.press, że założony przez Szmulika Instytut Prawa Ustrojowego dostał z Funduszu Sprawiedliwości 2,6 miliona złotych. Jedna z urzędniczek obsługujących Fundusz miała pomagać Instytutowi uzyskać dotację, za co dostała zarzut prokuratorski. Szmulik zapewniał OKO.press, że nie angażował się w pozyskanie dotacji.
Przeczytaj także:

Nowy trop w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Chodzi o dotację na 2,6 mln zł
- Dr hab. Piotr Szymaniec, profesor i dyrektor Instytutu Społeczno-Prawnego Akademii Nauk Stosowanych Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu. W Radzie Legislacyjnej od 2018 roku.
- Dr hab. Krzysztof Wiak. Związany z KUL. Jest neo-sędzią SN i prezesem nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Nominację do Izby dostał od nielegalnej neo-KRS w 2018 roku. Był w radzie naukowej Ordo Iuris. W 2025 roku Wiak przewodniczył posiedzeniu połączonych Izby Kontroli i Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Wydały one haniebną decyzję, w której podważono obowiązywanie w Polsce wyroków TSUE oraz ograniczono rządowi dalszą integrację z UE. Decyzję wydali neo-sędziowie.
Wiak był konsultantem rady naukowej Konferencji Episkopatu Polski, współpracownikiem Papieskiej Akademii Życia i Rzecznika Praw Dziecka. W 2022 roku został nominowany na członka zwyczajnego Papieskiej Akademii Pro Vita.
- Dr hab. Piotr Wiórek. Związany z Uniwersytetem Wrocławskim. Adwokat. W Radzie Legislacyjnej jest już III kadencję.

Przedruk za OKO.press.pl
PoPrawny Poznański serwis prawny
