Najnowsze informacje
Strona główna / Szczypta soli / Wirtualny płacz szeryfa

Wirtualny płacz szeryfa

Rusinek: Ziobro nie płacze, tylko mu się „oczy pocą”

Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro(Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl)

A więc historia oceni Ziobrę jako twardego i niezłomnego, natomiast tych, którzy chcieli go zatrzymać – jako bezradnych, bo pozwolili mu uciec? Aż dziw, że w wypowiedzi Ziobry pojawiła się tylko „fujara”, a nie również „miękiszon”.

My, ludzkość, mamy to do siebie, że w przeważającej większości postrzegamy siebie jako stojących po dobrej stronie mocy. Źli są zawsze inni, którzy najczęściej także postrzegają siebie jako dobrych, a nas jako złych. Jest za to odpowiedzialny jakiś mechanizm psychologiczny, który — jeśli zrobimy coś złego — każe nam tak to zinterpretować, żebyśmy mogli przekonać sami siebie i wszystkich dookoła, że to jednak było coś dobrego. Albo że zrobiliśmy to przez innych, więc to oni ponoszą odpowiedzialność za to, co myśmy zrobili. 

  • Postrzegamy się także jako silnych i odważnych. Jeśli pojawiają się jakieś symptomy tego, że odwaga nas opuściła, próbujemy je przedstawić jako symptomy czegoś innego. Kiedy więc Staś mówi Nel, by nie płakała, ta podnosi ku niemu załzawione źrenice i mówi przerywanym głosem: „Nie, Stasiu… ja nie chcę płakać… tylko mi się tak… oczy pocą…”. Wszyscy pamiętamy tę wzruszającą scenę z powieści Henryka Sienkiewicza. Współczujemy małej Nel i doceniamy jej pomysłowość w reinterpretowaniu symptomów nagłego braku odwagi. Ona nie wie, ale my już wiemy, że wszystko się dobrze skończy. Współczujemy jej, bo sami wielokrotnie walczyliśmy z napływającymi do oczu łzami, obawiając się, że ktoś je zobaczy i uzna je za symptom tchórzostwa czy słabości. 

Kiedy przeczytałem wypowiedź Zbigniewa Ziobry: „Wbrew temu, co mówią, nie uciekłem, tylko na razie nie wracam”, stanęła mi przed oczami mała Nel i mało brakowało, a i mnie oczy by się spociły. To bowiem ten sam mechanizm: płacz czy ucieczka to nie są zachowania postrzegane jako odważne. Jeśli nam się przydarzyły, musimy — aby uniknąć dysonansu poznawczego — odpowiednio je zreinterpretować, na przykład jako pocenie się oczu lub niewracanie z Węgier.

Różnica między Zbysiem a Nel polega na tym, że Nel nie szuka winnych poza oryginalną reakcją fizjologiczną śluzówki oka. Ziobro wychodzi poza fizjologię. Swoje zachowanie interpretuje jako wyraz sprytu, odwagi i siły, natomiast zachowanie ministra sprawiedliwości jako wyraz słabości i bezradności. Może i teraz jego zachowanie wygląda jak ucieczka, ale „w miarę upływu czasu […] będą patrzeć na Żurka jako na bezradnego fujarę, który zawalił sprawę, bo nie potrafili mnie zatrzymać w Polsce” — powiedział.

A więc historia oceni go jako twardego i niezłomnego, natomiast tych, którzy chcieli go zatrzymać — jako bezradnych, bo pozwolili mu uciec. Aż dziw, że pojawiła się tu tylko „fujara”, a nie również „miękiszon”, bo to ulubiona para metafor Ziobry. Pisałem tu już kiedyś, że mają one konotacje seksualne, ale nie chcę po raz kolejny ich autora psychoanalizować. Dość na tym, że fakt, że uciekł, nie jest symptomem niczego wstydliwego. To, że pozwolono mu uciec, jest symptomem fujarostwa i miękiszoństwa. 

„Na razie nie wracam. Nie będę ułatwiał działań przestępcom, którzy dziś rządzą w Polsce. Wobec bezprawia, które dzieje się w kraju, uznałem, że muszę stawić temu opór” — tłumaczył Ziobro. Niewracanie jest oryginalną formą stawiania oporu, ale ważniejsze w tym fragmencie jest postrzeganie polskiego rządu i wymiaru sprawiedliwości jako organizacji przestępczej, czyli skrajnie złej — by móc siebie postrzegać jako człowieka dobrego, który za swoje dobro jest szykanowany. Szykany nie są szczególnie dotkliwe (anulowanie paszportów), bo ludzie ci są nie tylko źli w sensie moralnym, ale i źle wykonują swoje obowiązki, bo udało mu się uciec. To znaczy, przepraszam: wyjechać i na razie nie wracać. 

Retoryczna strategia Zbigniewa Ziobry może mieć daleko idące konsekwencje. Od teraz ktoś, kto ukradnie w sklepie, dajmy na to, patelnię (znamy takie przypadki), będzie mógł mówić, że, po pierwsze, wcale jej nie ukradł, tylko sobie pożyczył, ale na razie jej nie odda. Po drugie, winna jest ochrona sklepu, bo wykonuje swoje obowiązki tak nieudolnie, że udało mu się ukraść z niego patelnię. A tak w ogóle ta ochrona to w zasadzie przestępcy, więc nie ma zamiaru z nimi współpracować, tylko będzie się ukrywać i w ten sposób stawiać opór złu.

Wyobraźmy sobie małą Nel, której łzy napływają do oczu. Najpierw mówi, że wcale nie płacze, ale oczy jej się pocą, a potem zaczyna czynić wyrzuty Stasiowi, że to wszystko przez niego, bo nie opiekuje się nią odpowiednio, ciągle naraża ją na niebezpieczeństwo i stres, to on ją w to wszystko wrobił i nawet jeśli nie współpracował z porywaczami, to dał im się zwieść, więc jest tak samo winny, i że jak się skończy ta gehenna, to ona nie chce mieć nic do czynienia ani ze Stasiem, ani w ogóle z Polską, bo to jest kraj fujar, przez które się płacze. To znaczy: oczy się pocą. 

Michał Rusinek

Michał Rusinek

Wykłada (literaturoznawstwo na UJ), przekłada (książki), układa (wierszyki, piosenki, felietony). Był sekretarzem Wisławy Szymborskiej, dziś prowadzi fundację jej imienia. Feminista.

Przedruk z wyborcza.pl

Sprawdź także

Edukacja sądowa

Minister Sprawiedliwości wręczył listy gratulacyjne sądom wyróżniającym się w obszarze edukacji prawnej Wyróżnienia otrzymało 38 …