Najnowsze informacje
Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / Polska puszka Pandory

Polska puszka Pandory

Jak specjalista w dziedzinie prawa może popierać ustawy o sądownictwie i ich upolitycznienie? Jak można nie dostrzegać, że łamana jest Konstytucja? Nie ukrywam, polska rzeczywistość, w której żyję już prawie od trzech lat, mnie przeraża. Wiem i rozumiem, że kryzys światowy, kryzys demokracji jako systemu, problemy z globalizacją. Zdaję sobie sprawę, że narastający problem z tzw. wykluczeniem, głodem na świecie, zmianami klimatycznymi, wszechmocną władzą pieniądza, poczuciem odrzucenia i krzywdy

(domniemanej lub rzeczywistej) prowadzą do radykalizacji nastrojów i szukania wsparcia u polityków, którzy nakarmią te strachy oraz fobie miłymi słówkami i obietnicami wziętymi z kapelusza.
Rozumiem też, że zwłaszcza państwa, w których demokracja nie miała możliwości rozwinąć się i przeniknąć do tożsamości obywatelskiej, są szczególnie podatne na tego typu trendy. Ale że my, Polacy, tak się dajemy nabrać? Tego to zupełnie nie rozumiem. Przez całe wieki Polak zawsze stawał w obronie słabszych, marzył o wolności, sercem i duszą podpisywał się pod pojęciem ?Wolność, równość, braterstwo?. Ileż lat walczyliśmy o to, by ?Polak brzmiał dumnie?. Udało nam się bezkrwawo wyjść z PRL-u, a Solidarność z 1980 roku stała się symbolem najwspanialszych wartości dla całego świata.
Co więc się stało z nami, że teraz jesteśmy już tylko symbolem wstecznictwa, zaściankowości, populizmu, a świat oczy przeciera ze zdumienia, nie dowierzając, jak bardzo zaprzeczamy temu wszystkiemu, co jeszcze niedawno było naszym priorytetem i narodowym znakiem szczególnym. Ktoś otworzył tę polską puszkę Pandory i nasz kraj znalazł się w rękach złośliwych chochlików, paskudnych trolli, wrednych gnomów.
Panoszą się, rozmnażają w tempie wręcz zastraszającym, kłamiąc, manipulując ludem, oszukując i prowadząc nas do ?nibylandii?, ?krainy nic?. Na kogo z partii rządzącej by nie spojrzeć, to widać tylko te łapki, grzebiące w puszce Pandory i wyciągające z niej ?prawdziwego Polaka? z ręką w faszystowskim pozdrowieniu, naładowanego wszelkimi możliwymi fobiami, latającego z racami i coraz bardziej agresywnego. Wyciągają fabryczki do produkcji ?Homo PiSus?, który ma być na obraz i podobieństwo prezesa.
Wyciągają skłócone społeczeństwo, szalejącą Polską Instytucję Kościelną, która chce jak najwięcej ugrać dla siebie i sprowadzić Polskę do kraju wyznaniowego. Wyciągają wiernopoddańczą miłość do Ameryki populisty Trumpa, niechęć do UE, roszczeniową postawę do Europy i świata, który nie rozumie i nie potrafi zaakceptować faktu, że to pisowska Polska jest Mesjaszem Narodów i trzeba się jej podporządkować. Ech te łapki Morawieckiego, Andrzeja Dudy i innych ?wielkich? partii rządzącej.
Zero pokory, po prostu same zera, które wyzerują nas jako państwo już niedługo na amen. Przy dużym wysiłku intelektualnym mogę zrozumieć, że dają się nabrać na ten pisowski lep zwykli ludzie. W końcu nie każdy musi mieć dogłębną wiedzę z zakresu historii, politologii, socjologii, ekonomii, finansów (sama też nie na wszystkim się znam). Dla nich liczy się przede wszystkim ich codzienność. By w portfelu kasy starczało, żyło się spokojnie, można było wyskoczyć na piwko czy nad morze, dostać te swoje 500 Plus, załapać się na program Mieszkanie Plus, wychowywać dzieciaczki, mając w perspektywie 1000 zł emerytury.
Fajnie jest tak dostawać i dostawać, nie aktywizując się zawodowo, nie podejmując żadnych starań, by samemu wpłynąć na kształt i poziom własnego życia i rodziny. Rozumiem ich podejście, bo wiem dobrze, że łatwo się człowiek przyzwyczaja do ?nicnierobienia?, bo empatii we mnie sporo, jednak… przecież ci ludzie nie żyją w Polsce od dzisiaj czy od trzech lat. Jeżdżą po wyremontowanych drogach, korzystają z otwartych granic, żyją w miastach i miasteczkach, które przestały być szare, bure i zrujnowane. Ich rodziny korzystają z dobrodziejstwa bycia w UE. Żyją w kraju, gdzie nie prześladowało się nikogo za wiarę czy poglądy. Mogli wyjść na ulice i protestować, nie narażając się na przypięcie im łatki zdrajcy, odszczepieńca, gorszego sortu czy komucha. Nikt nie machał im pięścią przed nosem, nie policzkował, nie atakował za manifestowanie swoich przekonań, nie karał mandatami za głoszone hasła. Jakim więc cudem tak łatwo dali się przekonać, ze państwo sprzed PiS-u było ich wrogiem, chciało zniszczyć ich polskość?
Uwierzyli, że Polska była w ruinie, inwestycje chybione, a w kraju panował brud, smród i ubóstwo. Wszędzie czają się wrogowie, których jedynym celem jest zniszczenie nas. Patrzą na czarne i widzą białe, są bezkrytyczni, pełni wiary w pisowską prawdę objawioną. Korzystają ile się da z tego, co przyniosła Polska po 1989 roku, a jednak tak im źle i nic im nie pasuje
O co tu chodzi??? Zastanawia mnie też coś innego. Co się porobiło z tymi, którzy z racji wykształcenia powinni mieć lepsze rozeznanie sytuacji, a jednak stoją murem za PiS-em. Jak specjalista w dziedzinie prawa może popierać ustawy o sądownictwie i ich upolitycznienie? Jak można nie dostrzegać, że łamana jest Konstytucja, a coraz częściej prawo kościelne górą? Jak można minimalizować rolę UE w naszym rozwoju i pozycji? Jak można fałszować historię? Zgodzić się na zniszczenie edukacji, prześladować opozycję, chronić narodowców, bajzel gospodarczy nazywać sukcesem, skłócać i dzielić naród? I jeszcze wpierać nam oraz światu, że teraz to dopiero jest prawdziwa demokracja w Polsce?
O nas mówią ?wykształciuchy?, a przecież skończyli niby te same uczelnie, niby żyli w tych samych realiach, mieli kiedyś podobne marzenia i cele. Oni chyba też wyskoczyli z tej puszki Pandory. Wcześniej nie starczyło im wiedzy, determinacji, talentu, by się wybić, więc teraz mają te swoje pięć minut. Zaprzedali duszę prezesowi, nie z miłości, ale czystego wyrachowania, bo ten świecznik, blask fleszy, tekturowy piedestał, warte są zanegowania tego, co oczywiste, podważania najwybitniejszych autorytetów i uznania, że teraz wreszcie ?k…wa my?. Nad puszką Pandory unoszą się opary ignorancji, buty, nienawiści i fobii różnego koloru. Palą nas w oczy, przelewają się nad naszymi głowami, zamieniając rzeczywistość w prawdziwy, acz kiepski, teatr absurdu. Aktorzy w nim byle jacy, za to dramatyzm w punkcie kulminacyjnym i widzowie, którzy tak naprawdę nie mają pojęcia, o co w tej sztuce chodzi. A może wiedzą, ale wygodniej im udawać?
Tamara Olszewska
Źródło:koduj24.pl

Sprawdź także

Zagłuszony protest

Kataryna: Władza hoduje regularne bojówki. Zagłuszanie za pomocą sprzętu nagłaśniającego, kupionego tituszkom Bąkiewicza przez władzę, …