Sędzia Monika Frąckowiak :Zróbmy co w naszej mocy, by przywrócić standardy w Krajowej Radzie Sądownictwa i zapewnić obywatelom prawidłowo powołanych sędziów. Czy to się uda, zależy m.in. od aktywności środowiska sędziowskiego w wyborach 20 kwietnia.

Jesienią 2015 r. zaczął się proces dekonstrukcji państwa prawa w Polsce. Na zawsze zapamiętam szok i niedowierzanie wobec brutalności ataku na niezależność Trybunału Konstytucyjnego, media publiczne, prokuraturę. Jasne było, że w kolejce instytucji do przejęcia przez władzę wykonawczą są sądy powszechne i administracyjne. Jasne też było, że kluczem do przejęcia kontroli nad sądami jest Krajowa Rada Sądownictwa, mająca decydujący wpływ na kadry w Sądzie Najwyższym, sądach powszechnych, administracyjnych i wojskowych.
Już w 2016 r. mierzyliśmy się z wielką propagandą dezinformacji i manipulacji o systemach rad sądowniczych w innych krajach. Wydano miliony złotych polskich podatników na obrzydliwą kampanię billboardową wymierzoną w sędziów, której kolejną, jeszcze mroczniejszą odsłoną była afera hejterska (w którą poza Łukaszem Piebiakiem – akuszerem demolki państwa prawa w Polsce, zamieszani byli także członkowie nowoukształtowanej KRS).
W tych okolicznościach, z pogwałceniem Konstytucji, zmieniono ustawę o KRS, przenosząc kompetencje wyboru sędziowskich członków Rady z sędziów na większość sejmową. W 2018 r. Sejm wybrał 15 sędziów, na których wybór sędziowie nie mieli żadnego wpływu. Na niemal 10 000 sędziów zgłosiło się 19 kandydatów, którzy z ledwością byli w stanie zebrać 25 podpisów na liście, by w ogóle móc kandydować (Maciej Nawacki sam sobie podpisał listę i powoływał się na podpisy sędziów, którzy je wycofali).
Nie będę przywoływała wszystkich niegodziwości, jakich dopuściła się Rada od 2018 r. Kluczowe jest, że totalne upolitycznienie Rady i uzależnienie od polityków, a także sposób, w jaki Rada działała, spowodowały zapaść wymiaru sprawiedliwości w Polsce. KRS została wykluczona z Europejskiej Sieci Rad Sądowniczych jako niespełniająca standardów europejskich. Sądy polskie oraz europejskie wydały szereg orzeczeń kwestionujących sposób ukształtowania Rady po 2018 r. Krytyczne znaczenie ma wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 listopada 2023 r. w sprawie Wałęsa vs. Polska. Trybunał orzekł w nim o wadliwej procedurze powoływania sędziów przy udziale KRS ukształtowanej na mocy ustawy z 2018 r. Aby położyć kres systemowym naruszeniom art. 6 ust. 1 Konwencji, Polska „musi zastosować odpowiednie środki ustawodawcze i inne, w celu zapewnienia w swoim wewnętrznym porządku prawnym zgodności z wymogami niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą oraz z zasadą pewności prawa gwarantowaną tym postanowieniem”.
Wiemy już, że przynajmniej w perspektywie kilku lat cytowany powyżej wyrok nie zostanie wykonany w zakresie zmian ustawodawczych. Możliwość taką przekreśliło weto prezydenta do proponowanej ustawy. To fatalny ruch dla wszystkich naszych obywateli. Pamiętajmy jednak, że wyrok Wałęsa vs. Polska nie jest kierowany wyłącznie do ustawodawcy, ale do wszystkich instytucji i władz w Polsce, w tym do sędziów. Korzystając z dostępnych w ustawie o ustroju sądów powszechnych narzędzi, sędziowie mogą, a nawet mają obowiązek zrealizować wyrok strasburski. O ile bowiem uda się zorganizować w trybie zgromadzeń transparentne, powszechne, równe wybory kandydatów do Rady, a Sejm wyniki wyborów uwzględni (co zadeklarował w uchwale), mamy szansę na przywrócenie standardów Radzie. Standardy te wypracowały głównie: Komisja Wenecka, Rada Konsultacyjna Sędziów Europejskich, Europejska Sieć Rad Sądowniczych. Aby rada sądownicza spełniała swoją funkcję ochrony niezależności sądownictwa, winna w przeważającej części składać się z sędziów wybranych przez własne środowisko, przy zastosowaniu metod gwarantujących jak najszerszą reprezentację sądownictwa (temu odpowiada przepis art. 187 pkt. 1 Konstytucji).
Pamiętajmy jednocześnie, że kadencja dotychczasowej, zakwestionowanej przez trybunały Rady trwa do czasu powołania kolejnej (mimo że formalnie upływa w maju 2026 r.). Oznacza to, że bierność środowiska sędziowskiego pogłębi zapaść sądów powszechnych (bo z uwagi na niekonstytucyjność Rady nie są organizowane przez Ministra Sprawiedliwości konkursy do sądów wyższych instancji). Z kolei „court packing” do Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego będzie miał się w najlepsze, bo konkursy na wolne stanowiska w tych sądach ogłasza Prezydent. Pamiętajmy też, że w Trybunale w Strasburgu czeka co najmniej 1000 spraw polskich obywateli, kwestionujących prawo do sądu z uwagi na nieprawidłowe powołanie sędziów.
Perspektywy na uregulowanie statusu sędziów powołanych (głównie awansowanych) po 2018 r. raczej nie ma (ustawa jest w procedurze legislacyjnej, ale niemal pewne jest, że Prezydent ją zawetuje). Zróbmy zatem, co w naszej mocy, by poprzez przywrócenie standardów w Radzie zapewnić obywatelom prawidłowo powołanych sędziów na przyszłość. Czy to się uda, zależy od aktywności środowiska sędziowskiego już 20 kwietnia w wyborach sędziowskich. A następnie od odpowiedzialności klasy politycznej i dotrzymania składanych przez nią deklaracji.
Monika Frąckowiak: W służbie sędziowskiej od 22 lat. Prezeska Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu. Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Członkini zarządu oraz wiceprezeska europejskiego stowarzyszenia MEDEL (Magistrats Europeens pour la Democratie et les Libertes) w latach 2017-2025. Uczestniczka wielu konferencji i spotkań z prawnikami w Europie i USA. Kandyduje do KRS ze wspólnej listy popieranej m.in. przez sędziowskie stowarzyszenia: Iustitię, Themis, OSSSA i Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce (wyborykrs.pl).
Foto: Łańcuch Światła w obronie wolnych sądów. Poznań, 23 lipca 2017 (Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl)
Źródło: wyborcza.pl
PoPrawny Poznański serwis prawny
