Finansowanie pomostowe
Strona główna / Aktualności / Sędziowie SN prostują i weryfikują

Sędziowie SN prostują i weryfikują

Publikujemy oświadczenia sędziów Sądu Najwyższego, Andrzeja Siuchnińskiego,sędziego Sądu Najwyższego Doroty Rysińskiej, SSN Eugeniusza Wildowicza oraz SSN Waldemara Płóciennika w związku z licznymi informacjami medialnymi dotyczącymi sędziów orzekających w sprawach karnych w okresie stanu wojennego:”W związku z licznymi informacjami medialnymi,
w tym w programach publicznej TVP, dotyczącymi sędziów orzekających w sprawach karnych, w okresie stanu wojennego, skazujących – jak to się ujmuje – opozycjonistów na podstawie przepisów dekretu o stanie wojenn ym, które w założeniu propagandowym mają prowadzić do podważenia moralnego tytułu do pełnienia funkcji sędziowskich, uważam za konieczne wskazanie na nierzetelność i propagandowy charakter tych zabiegów. Wynika to przede wszystkim z przedstawienia jedynie ?suchych? informacji o treści zapadłych orzeczeń, co u nieprzygotowanego odbiorcy może wywołać efekt szkalujący a to wobec niewskazania na kontekst historyczny i ustrojowy sytuacji, w jakiej po wprowadzeniu stanu wojennego znaleźli się przede wszystkim sęd ziowie orzekający w wydziałach karnych. Stanęli oni bowiem w większości przed wyborem; pozostać w sądownictwie starając się maksymalnie możliwie stępić ostrze represji stanu wojennego, przy świadomości, że na ich miejsce przyjść mogą inni bardziej podatni na oczekiwania ówczesnej władzy lub odejść. Wybór ten nie był w ówczesnych realiach oczywisty i nie wolno komukolwiek, kto wybrał pozostanie w sądownictwie czynić z samego tylko tego faktu zarzutu. Zresztą, w moim przypadku decyzja była przedyskutowana tak że w gronie kolegów z solidarności sądowej. Powrót do tego problemu po blisko 40 latach, mimo zmieniających się rządzących opcji politycznych, i to wyłącznie w kontekście kilku osób zasiadających aktualnie w Sądzie Najwyższym, w sposób oczywisty ukazuje, że idzie tylko o ? zohydzenie ? społeczeństwu ?nieposłusznego ? przecież Sądu Najwyższego i to dla doraźnych celów politycznych i propagandowych. Tymczasem istotne jest nie to, że ktoś orzekał, ale jak orzekał w stanie wojennym na podstawie przepisów dekretu o stanie wojennym. Mam powody by uznać, że próby postawienia mnie w sytuacji moralnie dwuznacznej przez czynniki propagandowe (tzw. media publiczne czy prasa prawicowa) z racji orzekania w stanie wojennym (to, że orzekałem akurat w sprawach karnych było ty lko kwestią podziału czynności w sądzie) odnoszą się także przynajmniej do niektórych sędziów orzekających w tych samych składach, w których ja zasiadałem. Zasiadałem bowiem wyłącznie w składach kolegialnych. Mam zatem prawo powiedzieć, że w ogóle orzeczni ctwo karne Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, w stanie wojennym jak i po jego zawieszeniu (chodzi tu o głośną w Bydgoszczy sprawę zajść pod bydgoską Bazyliką, gdzie nastąpiły uniewinnienia) było co najmniej przyzwoite. Więcej, było ono wyrazem ?cichego bojko tu? stanu wojennego mającego w swoim założeniu maksymalnie możliwie stępić ostrze założonej przez władze stanu wojennego represji, która przecież spodziewała się, że sądownictwo posłusznie będzie realizowało założone cele stanu wojennego, wymierzając surow e, zgodne z bardzo surowymi żądaniami prokuratorów kary, licząc na efekt szokowy i szybkie zdławienie wszelkiego oporu społecznego. Nierzetelność stosowanych np. wobec mnie propagandowych zabiegów polega na tym, że wskazuje się wyłącznie na fakt orzekania w stanie wojennym i skazywania ?opozycjonistów?, alel bez wskazania na wysokość orzeczonych kar i bez ukazania kontekstu historycznego i procesowego. A przecież uświadomienie społeczeństwu, odnośnie do spraw, w których orzekałem, że sędzia orzekający w skł adzie kolegialnym nie może bronić się, wskazując na przebieg narady nad orzeczeniem bez narażenia się na odpowiedzialność dyscyplinarną, że wymierzona została np. kara roku lub 10 miesięcy pozbawienia wolności po odstąpieniu od stosowania trybu doraźnego ( co samo w sobie już było wyrazem demonstracyjnej wobec stanu wojennego postawy), bez wskazania na wnioski prokuratorów żądających wymierzenia drakońskich, wieloletnich, kar pozbawienia wolności, bez wskazania, że w tych sprawach zdanie odrębne skład ał sędzia przewodniczący składowi orzekającemu, domagając się wymierzenia co najmniej jeszcze raz tak surowej kary, bez wskazania na atmosfery niepewności co do dalszego biegu wydarzeń wytworzonego stanem wojennym i konieczności liczenia się nawet z konsek wencjami służbowymi nierealizowania oczekiwań odnośnie do surowego karania – musiałoby rzutować na ocenę mojej postawy z okresu stanu wojennego. Nie mam w tej mierze sobie nic do zarzucenia. Jedynie pełne i rzetelne przedstawienie procesów z tamtego okres u, z wykorzystaniem całości materiału znajdującego się w aktach sądowych , a nie wyłącznie wybranych, pasujących do tezy zakła dającej podważenie moralnego tytułu do sprawowania funkcji sędziowskich, uprawnia do oceny po staw sędziów orzekających w stanie wojennym, a społeczeństwu pozwoli zrozumieć , że poprzez ? skazywanie ? faktycznie osłaniali oni działaczy opozycji przed drakońskimi, wieloletnimi karami, których żądali komunistyczni prokuratorzy . Wypada w tym miejscu podziękować za bardzo dla mnie ważne wspa rcie i zrozumienie wyrażone przez byłego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego prof. Adama Strzembosz w jego wystąpieniach publicznych, zwłaszcza w audycji TVN24 w programie ? Tak Jest ? w dniu 24 stycznia 2018 r. W 19 90 r . zostałem , przy aprobacie regionalnej Solidarności , Komisarzem Wyborczym , którą to funkcję pełniłem łącznie przez ponad 16 lat współpracując , z wzajemnym szacunkiem , z wszystkimi ugrupowaniami politycznymi.
W Sądzie Najwyższym zasiadam od kwietnia 1998r ., kiedy to, po ośmiu latach ciężkiej pracy w Sądzie Apelacyjnym, o zostałem zaakceptowany na to stanowisko przez Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego składające się w przeważającej mierze ? jak to wykazał trafnie były pierwszy Prezes Sądu Najwyższego ? w większości z sędziów powołanych w latach wcześniejszych, po 1990 r., ze znakomitą przeszłością opozycyjną czy solidarnościową, zaś przebieg mojej drogi zawodowej był całkowicie jawny. W kontekście tego wszystkiego widać jak nieuczciwe i krzywdzące jest pos ługiwanie się uogólnieniami, bez przeanalizowania wszystkich okoliczności zawiązanych ze sprawami, które stają się podstawą piętnowania postawy w stanie wojennym. W bliskim już czasie kończę prace w Sądzie Najwyższym i można by powiedzieć, że wdawanie się w dyskusje z ludźmi, których jedynym celem jest służenie niskiego lotu propagandzie nie ma sensu, jednak uznałem, że to oświadczenie winien jestem przede wszystkim najbliższej i dalszej rodzinie. SSN Andrzej Siuchniński

Jednocześnie informujemy, że w związku z pojawiającymi się publikacjami prasowymi oraz dalszymi wypowiedziami przedstawicieli władzy, którzy odnosząc się do oświadczenia rzecznika prasowego Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia br. prowadzą polemikę, powołując się na doniesienia prasowe, rozpoczęliśmy starania o weryfikację informacji, które pojawiają się w tych publikacjach.
Rzecznik prasowy SN powziął istotne wątpliwości co do rzetelności wskazanych materiałów prasowych po informacji uzyskanej od jednego z sędziów wymienionych w artykule opublikowanym na portalu internetowym wPolityce.pl. W artykule czytamy m.in., że sędzia Józef Szewczyk orzekający w Izbie Karnej, w czasie stanu wojennego był w stopniu starszego kaprala i ławnikiem w składzie sądu Okręgu Wojskowego – Warszawa, który skazał Mateusza Wierzbickiego na 8 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem jej wykonania na okres dwóch lat, za rozdawanie ulotek o przyczynach ogłoszenia stanu wojennego i sytuacji w Polsce oraz znieważające naczelne organy władzy państwowej. Rzetelność powyższej informacji budzi uzasadnioną wątpliwość ze względu na fakt, iż sędzia Szewczyk nigdy nie był w wojsku. Józef Szewczyk miał orzeczoną kategorię E, która oznaczała trwałą i całkowitą niezdolność do czynnej służby wojskowej zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie mobilizacji oraz w czasie wojny. Józef Szewczyk nigdy też nie był ławnikiem w składzie sądu Okręgu Wojskowego ? Warszawa. Sędzią zaś jest od 16 grudnia 1990 roku. Uzasadnianie potrzeby zmian kadrowych w Sądzie Najwyższym, powołując się na nierzetelne doniesienia prasowe, które ze względu na zbieżność nazwisk rozpowszechniają nieprawdziwe informacje o sędziach Sądu Najwyższego, w ocenie Rzecznika Prasowego Sądu Najwyższego jest daleko idącym nieporozumieniem.
***
Publikujemy także oświadczenie Sędziego Sądu Najwyższego Doroty Rysińskiej, która zdecydowała się zabrać głos w związku z negatywną kampanią medialną wokół sądów i sędziów, w tym Sądu Najwyższego i sędziów Sądu Najwyższego: W atmosferze nieustającej negatywnej kampanii medialnej wokół sądów i sędziów, w tym Sądu Najwyższego i sędziów Sądu Najwyższego, do grona których należę , czuję się w obowiązku zabrać głos.
1. W odniesieniu do powtarzanych wiadomości, m.in. w TVP oraz w różnych publikacjach o niektórych sędziach Sądu Najwyższego ? jako ?sędziach stanu wojennego ?, którzy ? represjonowali ? opozycjonistów czy związkowców , orzekając na podstawie dekretu o stanie wojennym ? odmawia się przekazania o p inii publicznej pełnej informacji . Można domniemywać, że z powodów, które mają dawać uzasadnienie i wzmacniać aprobatę dla kierunku działań prawnych podjętych przez władze ustawodawczą i wykonawczą wobec sądów i sędziów , w tym Sądu Najwyższego. Ich dezawuujący wydźwięk ma być bowiem jednoznaczny.
2. Brak pełnej informacji dotyczy m.in. powielanej wiadomości o sprawie z 1982 r . będącej przedmiotem osądu w kolegialnym składzie z moim uczestnictwem , dotyczącej udział u dwóch osób w zamieszkach ulicznych . Przytacza się sam ów fakt osądu sprawy , ż ądanie prokuratora wymierzenia kary 3 lat pozbawienia wolności oraz fakt skazania jednego z oskarżonych (ewentualnie opatrzony fragmentem jego wyjaśnień ze sprawy ) . Nie podaje się już jednak żadnej informacji o treści zapadłego w sprawie orzeczenia, ani nawet o tym, c zy postępowanie toczyło się w trybie doraźnym, przewidzianym w dekrecie o stanie wojennym. Można więc postawić pytanie, c zy powodem upubliczniania tak bardzo okrojonych danych o sprawie nie jest w rzeczywistości faktyczna treść orzeczenia ? podjętego po odstąpieniu od trybu doraźnego , być może skazującego tylko jedną z osób ? i to na karę wolnościową ? oraz uniewinniającego drugą z nich lub w inny korzystny sposób rozstrzygającego jej sprawę ? S koro nie ma o tym mowy, pozostaje tylko u jawnienie w całości akt sprawy .
3. Powyższe jest dobrym przykładem manipulowania niedostateczną wiedzą o konkretnych sprawach z tego okresu oraz o postawach sędziów , którym przyszło mierzyć się z pozbawiającą nadziei rzeczywistością stanu wojennego i jego otoczeniem prawnym . Istniała również niezgoda sędziów , która przejawiała się także w postawie trwania i pragmatycznego podejmowania wszelkich orzeczniczych wysiłków niwelowania represji w największym możliwym stopniu.
Sąd Wojewódzki w Warszawie , w którym opisaną sprawę rozstrzygnięto z moim, jako delegowanego sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy udziałem , należał do tych sądów, w których zapadło bardzo wiele wyroków uniewinniających , umarzających, zwracających sprawę prokuratorowi, orzekających kary z warunkowym zawieszeniem wykonania, a nie często żądane przez prokuraturę surowe , bezwzględne pozbawienie wolności . Takie też, liczne orzeczenia zapadały w Sądach Rejonowych dla m.st. Warszawy i Warszawy Pragi .
Wydana pod egidą IPN p ublikacj a ?Sędziowie warszawscy w czasie próby, 1981 – 1988? autorstwa p rof. A. Strzembosz a i dr M. Stanowskiej zawiera konkretne dane spraw o charakterze politycznym . Wynika z nich, że w stanie wojennym sądy okręgu warszawskiego generalnie tej próbie sprostały, minimalizując ogrom spadających na obywateli represji ? nieuchronny w sytuacji , gdyby orzekanie miało dostać się w ręce osób gotowych rozstrzygać w oczekiwany przez władze sposób. Podawane w opracowaniu szczegółowe dane i ich konkluzje , ujęte w ramy ówczesnych realiów, zostały poprzedzone badaniami akt owymi .
Ponownie zatem trzeba powtórzyć, że tylko ujawnienie całości akt spraw , także tych, w których zapadły orzeczenia skazujące na bezwzględną karę pozbawienia wolności, pozwala na rzetelne przeanalizowanie postawy sędziego, czy jego rzeczywistej motywacji . Oczywiście, w najmniejszym stopniu nie oponuję przeciwko ujawnieniu całości materiałów spraw osądzonyc h z moim udziałem. Przeciwnie.
4. Sędziowie są łatwym obiektem ataku , zwłaszcza pr zy założonym, jasnym celu propagandowym i d obranej doń metodzie wybiórczego informowania opinii publicznej , także o zdarzeniach sprzed blisko 40 lat . W obliczu tego pozostaje mi tylko zauważyć, że w cytowanym powyżej opracowaniu moje skromne nazwisko figuruje wśród nazwisk sędziów wydających wyroki uniewinniające lub warunkowo umarza jące postępowanie , co rzecz jasna pozostaje poza propagandowym zainteresowaniem . Pozwala bowiem na ocenę odmienną od j ednoznacznie propagowanej ? taką, której w ciągu mojej długoletniej służby w kolejnych sądach dokonywały m.in. środowiska sędziowskie zaangażowane w ocalenie i odnowę wymiaru sprawiedliwości, w tym niekwestionowane autorytety. Uważam, że opinia publiczna, także zdezorientowane osoby z bliższego lub dalszego otoczenia, powinna mieć tego świadomość, otrzymując niepełne informacje ze źródeł bardzo odległych od stykających się z sędziowskimi dylematami .
SSN Dorota Rysińska 2018.01.29
***
Oświadczenie SSN Eugeniusza Wildowicza 30 stycznia 2018 r.: Niektóre media , w tym zwłaszcza TVP, podjęły zmasowaną kampanię , polegającą na poszukiwaniu wśród sędziów Sądu Najwyższego tych , którzy – według premiera polskiego rządu – ?byli poufnymi informatorami komunistycznego aparatu bezpieczeństwa? . Wobec tego, że w tym kontekście padło moje nazwisko , oświadczam, co następuje. Nigdy nie byłem ?poufnym informatorem komunistycznego aparatu bezpieczeństwa?. Nie byłem ? agentem ? ani współpracownikiem SB, jak też innych organów bezpieczeństwa państwa , co zarzucają mi różne osoby na łamach prasy, portali internetowych oraz w programach publicystycznych emitowanych w telewizji. W związku z pełnieniem funkcji publicznej sędziego dwukrotnie: na podstawie ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 ? 1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. z 1999 r., Nr 42, poz. 428, t.j. ) i na podstawie ust awy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnieniu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944 ? 1990 oraz treści tych dokumentów ( Dz. U. z 2017 r., poz. 2186, t.j. ) złożyłem oświa dczenie lustracyjne. Z godnie z moją najlepszą wiedzą i wymogami określonymi w tych ustawach , podałem , że nie pracowałem, nie pełniłem służby i n ie byłem świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 i 4 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. oraz że nie byłem współpracownik iem w rozumieniu art. 3a ustawy z dnia 18 paździ ernika 2006 r. organów bezpieczeństwa państwa, wymienionych w art. 2 tej ustawy . Prawdziwości mojego pierwszego oświadczenia lustracyjnego nie zakwestionował ówczesny Rzecznik Interesu Publicznego Pan sędzia Bogusław Nizieński, znany z najwyższej staranności przy weryfikacji materiałów archiwalnych. Także weryfikując drugie oświadczenie lustracyjne prokurator Oddziałowego Biura Lustra cyjnego IPN w Białymstoku, zarządzeniem z dnia 31 stycznia 2011 r. sprawę o sygn. akt Ppl Bi 29/10 pozostawił bez dalszego biegu ? ? wobec nie stwierdzenia wątpliwości co do zgodności oświadczenia lustracyjnego z prawdą? (cytat z decyzji prokuratora).
2 l Jestem więc przekonany, że Pan Premier utrzymując, iż ?w Sądzie Najwyższym wciąż zasiadają sędziowie ( …. ) , którzy (…) byli poufnymi informatorami komunistycznego aparatu bezpieczeństwa? , nie miał na myśli mojej osoby. Mylą się zatem wszyscy ci, którzy właśnie ?odkryli?, że to ja jestem owym orzekającym w S ądzie Najwyższym ?agentem?, czy w spółpracownikiem SB i dzielili się tymi rewelacjami z widzami, słuchaczami i czytelnikami. Jakkolwiek rzeczywiście moje nazwisko figuruje w dokumentach wytworzonych prze z organy bezpieczeństwa państwa, jak również w ynika z nich, że w dniu 4 września 1987 r. zostałem zarejestrowany w Wydziale ?C? W USW w Białymstoku przez SB RUSW w Sokółce jako ?kontakt operacyjny? , nie oznacza to jednak , że współpracowałem z tym or ganem. Nie można bowiem utożsamiać faktu rejestracji w charakterze kontaktu operacyjnego ze współpracą z SB , ponieważ dopiero rzeczywiste przekazywanie istotnych dla tej Służby informacji świadczy o zaistnieniu takiej współpracy. Wymaga przy tym podkreślnenia , że we wspomnianej decyzji prokuratora odnotowano, iż dotyczące mnie materiały SB zostały zniszczone ?jako nie przedstawiające wartości operacyjnej?.
Te okoliczności wskazują na złą wolę, bądź przynajmniej na niewiedzę tych, którzy obecnie pomawiają mnie o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa wyłącznie na podstawie faktu rejestracji. Nie zależnie od tego stanowczo stwier dzam, że do zarejestrowania mnie w charakterze kontakt u operacyjnego d oszło bez mojej wiedzy, a tym bardziej zgody. Dowiedziałem się o tym dopiero po 26 latach – w marcu 2013 r., przypadkowo przeglądając na stronie internet owej Biuletyn Informacji Publicznej IPN. W ówczas zwróciłem się do Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Białymstoku o udostępnienie odpisu zarządzenia prokuratora o pozostawieniu sprawy mojego oświadczenia lustracyjnego bez dalszego biegu. Z treści tego zarządzenia jasno wynika , że pro kurator nie stwierdził istnienia dokumentów , które byłyby pomocne w ustaleniu nie tylko faktu mojej ewentualnej współpracy, ale nawet faktu jakichkolwiek kontaktów z funkcjonariuszami SB.
Dlatego też nie złożył wniosku o wszczęcie postępowania lustracyjnego. Przywołane powyżej dane były dostępne również ?demaskatorom?, którzy tak łatwo przesądzili o mojej ?winie? i bez żadnej wątpliwości uznali mnie za współpracownika SB. Uprawnia mnie to do ewentualnego podjęcia kroków prawnych przeciwko tym osobom i innym, które nadal rozpowszechniałyby fałszywe informacje dotyczące mojej osoby.
30.01.2018 r. SSN Eugeniusz Wildowicz
***
Publikujemy oświadczenie Sędziego Sądu Najwyższego Waldemara Płóciennika w związku z nagonką medialną, w której podkreśla się m.in., że w organach wymiaru sprawiedliwości nadal funkcjonują ?sędziowie stanu wojennego? ? represjonujący opozycjonistów, związkowców czy patriotów.
OŚWIADCZENIE Od wielu miesięcy sądy i sędziowie są obiektem nagonki medialnej, w której podkreśla się m.in., że w organach wymiaru sprawiedliwości nadal funkcjonują ? sędziow ie stanu wojennego? ? represjonujący opozycjonistów, związkowców czy patriotów . W związku z tym twierdzi się, że środowisko sędziowskie nie został o należycie zweryfikowane, co pozwala utrzymywać, że ze względu na to podjęcie przez władzę ustawodawczą i wyk onawczą stosownych działań prawnych wobec sędziów i sądów, w tym także wobec Są du Najwyższego, jest konieczne . W licznych publikacjach wymieniany jestem, jako jeden z owych ?sędziów stanu wojennego?, przy czym moją ?naganną? postawę łączono ze sprawą, w k tórej oskarżona była Pani Zofia Pietkiewicz. Dotychczas uważałem, że nie zachodziła konieczność komentowania wypowiedzi medialnych dotyczących mojej osoby , pomimo uzasadnionych wątpliwości, co do ich rzetelności; w żadnej z tych wypowiedzi nie znalazłem ja kichkolwiek odniesień do akt sprawy, za wyjątkiem cytowania wyrwanych z kontekstu fragmentów uzasadnienia wyroku. Jestem bowiem zdania, że sędzia wypowiada się w wydanym orzeczeniu oraz jego uzasadnieniu. Ponadto żywiłem i nadal żywię nadzieję, że zachował y się akta opisywanej sprawy, co pozwoli na obiektywną ocenę przebiegu postępowania. Jednakże po programie publicystycznym ?Minęła 20?, wyemitowanym w TVP INFO w dniu 25 stycznia 2018 r. milczeć już dłużej nie można, ponieważ niektórzy z jego uczestników, poza dopuszczalną krytyką orzeczenia sądowego, posunęli się do kwestionowa nia, m.in. w odniesieniu do mojej osoby , przymiotów moralnych niezbędnych do wykonywania służby sędziowskiej. W związku z tym oświadczam, że: – jest prawdą, że we wrześniu 1982 r., jako sędzia Sądu Rejonowego w Koszalinie, skazałem Panią Zofię Pietkiewicz nieprawomocnym wyrokiem na karę 8 miesięcy pozbawienia wolności; postępowanie toczyło się trybie przyspieszonym i dotyczyło czynu z art. 236 Kodeksu karnego z 1969 r. , tj. znieważe nia funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnionymi przez niego obowiązkami służbowymi , zagrożonego karą do 2 lat pozbawienia wolności ? rzecz miała miejsce w trakcie manifestacji w Koszalinie w dniu 31 sierpnia 1982 r. ; takie zachowanie jest przestępstwem o charakterze pospolitym także na gruncie obecnie 2 Sąd Najwyższy, Plac Krasińskich 2/4/6, 00 – 951 Warszawa, www.sn.pl obowiązującego kodeksu karnego i zagrożone jest m.in. karą do roku pozbawienia wolności; przed otwarciem przewodu sądowego oskarżona została pouczona o prawie do skorzystania z pomocy obrońcy; w celu realizacji tego uprawnienia zapewniono oskarżonej możliwość wyboru obrońcy i przeprowadzenia z nim rozmowy bez udziału osób trzecich ; zebrane w sprawie dowody jednoznacznie wskazywały na sprawstwo oskarżonej; co więcej , o ile dobrze pamięt am, kwestię tę można sprawdzić w aktach sprawy, obrońca zaskarżył wyrok tylko w części dotyczącej rozstrzygnięcia o karze , nie kwestionował zatem winy Pani Zofii Pietkiewicz ; po rozpoznaniu wniesionej rewizji Sąd Wojewódzki w Koszalinie zmienił zaskarżony wyrok i obniżył karę do 4 miesięcy pozbawie nia wolności; – w latach osiemdziesiątych orzekałem także w dwóch innych sprawach , które z perspektywy czasu można nazwać ? politycznym i ?, jednak do tej pory nie były one przedmiotem zainteresowania mediów i polit yków; w pierwszej z nich działacz ?Solidarności? z Koszalina oskarżony został o drukowanie i kolportowanie ulotek o określonej treści; w toku rozprawy prokurator domagał się wymierzenia kary roku i 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności ; sąd , pod mo im przewodnictwem , wymierzył oskarżonemu taką karę , tyle że z warunkowym zawieszeniem jej wykonania; konsekwencją tego orzeczenia było uchylenie stosowanego tymczasowego aresztowania i zarządzenie niezwłocznego zwolnienia oskarżonego z aresztu; żadna ze st ron nie zaskarżyła tego wyrok u; w drugiej ze s praw oskarżonymi byli dwaj żołnierze, którym zarzucono rozpowszechni anie nieprawdziwych wiadomości na sporządzanych przez nich kartkach pocztowych; obaj zostali tymczasowo aresztowani, a ich sprawę przekazano d o rozpoznania sądowi powszechnemu; w toku postępowania w Sądzie Rejonowym w Koszalinie najpierw uchyliłem stosowane wobec oskarżonych tymczasowe aresztowanie, a następnie Sąd Rejonowy pod moim przewodnictwem uniewinnił obu oskarżonych; orzeczenie to nie zo stało zaskarżone przez żadną ze stron. Wydając powyższe orzeczenia nie sprzeniewierzyłem się zasadzie niezawisłości i działałem na podstawie i w granicach prawa. Konieczność publicznego , pozaprocesowego ?tłumaczenia się? z wydawanych orzeczeń jest upokar zająca. Stało się to jednak konieczne głównie w związku z wykorzystywaniem krytyki mojego orzecznictwa do szkalowania i deprecjonowania Sądu Najwyższego i jego dorobku oraz oczerniania moich koleżanek i kolegów. Jest ono również wyrazem szacunku dla najbli ższych, przyjaciół i znajomych.
SSN Waldemar Płóciennik

Sprawdź także

500.000 euro kary dziennie

Pół miliona euro dziennie za każdy dzień zwłoki w zastosowaniu się do decyzji Trybunału – …