Ta znana postać ma zbyt mało indywidualności, trudno ją też oderwać od całości serii filmów o Jamesie Bondzie, a zwłaszcza od głównego bohatera, agenta 007 – zdecydował niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości oceniając, że filmowcy nie mogą mieć monopolu na wykorzystanie nazwy fikcyjnej postaci sekretarki.

Sekretarka szefa wywiadu M to stała, choć drobna rola w prawie każdej części o agencie Jamesie Bondzie. Agent 007 z reguły wchodzi do jej gabinetu, trochę pożartuje albo poprzekomarza się z uśmiechniętą kobietą, a następnie idzie swoją drogą. Fani Bonda zrobili kompilację wszystkich scen z Moneypenny i odpowiedni filmik ma jedynie ok. pół godziny.
Podobne krótkie humorystyczne epizody w filmach z Bondem pojawiają się zresztą w przypadku innej postaci – Q, specjalisty od sprzętu szpiegowskiego i broni. Choć od 1962 r. ukazało się dwadzieścia pięć „Bondów”, a sekretarki Moneypenny brakuje tylko w dwóch z nich, to – co ciekawe – aż do 2012 r. była ona w zasadzie bezimienna. Dopiero od tej pory scenarzyści nazwali ją Eve, zmienili jej też kolor skóry, gdyż w miejsce Samanthy Bond pojawiła się Naomi Harris. Rola Moneypenny nie jest jednak tak znacząca – zarówno w filmie, jak i w życiu służbowym i uczuciowym głównego bohatera – jak np. kreacja Donny Paulsen, asystentki Harveya Spectera w prawniczym serialu „Suits”. W przeciwieństwie do rudowłosej Donny, granej we wszystkich częściach serialu przez Sarah Rafferty, rola miss Moneypenny przypadała do zagrania już czterem aktorkom, a każda z nich miała inny wygląd. Ponadto, co zauważyły też sądy, Moneypenny jest w zasadzie tylko „pięknym tłem”.
Sekretarka znana kilku pokoleniom
To jednak tę sekretarkę upodobał sobie niemiecki biznesmen, który stworzył firmę MoneyPenny Verwaltungs GmbH, agencję pracy biurowej i zaczął wykorzystywać do jej reklamy oznaczenia wykorzystujące tą nazwę. Zarejestrował też zarówno słowny znak towarowy „Moneypenny” w niemieckim Urzędzie Patentowym (DPMA) oraz jako międzynarodowy w WIPO w klasie 35 obejmującej usługi rekrutacyjne (nr 741945), a potem także różne domeny internetowe zawierające te nazwy. Kwestionował też dwa unijne znaki towarowe MONEYPENNY zarejestrowane przez studio filmowe i producentów w klasach 9 i 41, które nakładałyby się na jego rejestrację (ale nie w klasie 35, gdyż tej powodowie nie objęli rejestracją).
Niemiec naraził się tymi działaniami na pozew Danjaq LLC, właściciela majątkowych praw autorskich do tych utworów filmowych, i studia Metro-Goldwyn-Meier – jako podstawę powództwa wskazano przepisy o znakach towarowych oraz przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Powódka wskazywała, że np. wypuszczała serię torebek, walizek, zegarków i etui do telefonów komórkowych. – Panna Moneypenny z serii filmowej rozwinęła niezależne „życie” jako postać niezależna od aktorek, które się w nią wcieliły i fabuły. Niezależnie od powtarzających się udoskonaleń pewnych cech, profesjonalna charakterystyka postaci zawsze pozostawały niezmieniona – przekonywała powódka przed sądami w Hamburgu, a potem przed Federalnym Trybunałem Sprawiedliwości. Argumentowała, że postać Miss Moneypenny zawsze wyróżnia się i pozostaje zawodowo na pierwszym planie. To czyni ją wyjątkową, ponieważ prawie nic nie wiadomo o jej życiu osobistym ani rodzinnym pochodzeniu. Definiuje się przez profesjonalizm, a także przez relację z Jamesem Bondem, charakteryzującą się zrozumieniem, przyjaźnią, lojalnością i zaangażowaniem. W efekcie Moneypenny pozostaje zawsze wyraźnie zdefiniowaną postacią, ale otwartą na zmiany, podobnie jak sam agent 007. Agencja sekretarsko-biurowa nie powinna sobie tej postaci zawłaszczać, gdyż Moneypenny to tzw. tytuł roboczy (niem. Werktitel) chroniony tamtejszymi przepisami o znakach towarowych. Chodzi np. o nazwy lub oznaczenia publikacji drukowanych, dzieł filmowych, dźwiękowych objętych ochroną jako szczególna forma oznaczenia biznesowego. Stosowanie go przez agencję biurowo-sekretarską może wprowadzać w błąd, nie można więc dawać pierwszeństwa zarejestrowanym znakom towarowym.
Dlatego powódka żądała po 250 tysięcy euro za każde naruszenie (użycie nazwy Moneypenny), chciała też wstrzymania korzystania z sekretarskich nazw w różnych wariantach, jak również domagała się, aby została zmieniona nazwa firmy, a sędziowie zobowiązali ją do wystąpienia o unieważnienie znaków towarowych. Amerykanie powoływali się na to, że zgodnie z niemieckim orzecznictwem nazwy postaci są traktowane jako chronione tytuły dzieł, jeśli społeczeństwo postrzega je jako niezależny tytuł głównego dzieła, co oznacza, że nie mogą być używane jako znaki towarowe przez osoby trzecie. Wskazywali na sprawę dotycząca Pippi Pończoszanki (rudowłosej dziewczynki, bohaterki powieści Astrid Lindgren), w której sąd w Hamburgu w 2020 r. orzekł, że nazwa ta – ze względu na jednoznaczną charakterystykę postaci – podlega ochronie.
Więcej na prawo.pl
PoPrawny Poznański serwis prawny
