Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / Sen o dzieciach z Aleppo

Sen o dzieciach z Aleppo

Podczas międzysemestralnych ferii śniło mi się, że przybyły do Polski dzieci z Aleppo. Sen zacząłem sobie tłumaczyć, że jest on znakiem odpoczynku i zdrowia, bo śnią mi się dobre rzeczy, wypychające koszmary. Nie dałem się jednak uwieść pocieszeniu, bo natychmiast wróciło poczucie realizmu: a co z dziećmi? Było o nich głośno, gdy wyjeżdżałem na zimowy odpoczynek, odciąłem się jednak na kilka dni od mediów i dzieci musiały przypomnieć się, jak w czasach faraonów, zjawiając się w śnie. Niestety, w mediach już o nich cicho. Wysłannicy sopockiego samorządu udali się do Aleppo i z kimś tam rozmawiają, a urzędnicy w MSWiA zapewne pracowicie szukają pretekstów, aby nie wpuścić ani jednego dziecka.O dzieciach z Aleppo mówi jeszcze raz Janina Ochojska w wywiadzie dla ?Tygodnika Powszechnego?. Ze względu na lakoniczny język Twittera została źle zrozumiana. Sam byłem zdziwiony jej wcześniejszą wypowiedzią. Kto jak kto, ale ona dobrze wie, jak wygląda świat wojny. Rozmowa Wojciecha Bonowicza z założycielką Polskiej Akcji Humanitarnej nie pozostawia cienia wątpliwości. ?Jestem za tym, aby chorzy i ranni z Syrii mogli być leczeni w naszym kraju. Sama korzystałam kiedyś z leczenia poza krajem w latach 80., przechodziłam poważną operację kręgosłupa we Francji? (TP 2017 nr 7).

MIESZkAŃCY BARCELONY CHCĄ PRZYJMOWAĆ UCHODŹCóW

W przypadku dzieci z Syrii ? dodaje ? chodzi nie tylko o leczenie, lecz również o odpoczynek i oderwanie się od grozy wojny. PAH sprowadzała do Polski dzieci z Bośni i Iraku, gdy tam toczyły się działania wojenne, aby stworzyć im inne środowisko. Wywiad z Ochojską potwierdza, że naszą wrażliwość moralną kształtują dziś media. Dziennikarze ławicami rzucają się na ten sam temat, a potem również gromadnie odpływają. A mimo to z tej roboty coś pozostaje. Składki na konto PAH na rzecz ofiar z Aleppo zaczęły wpływać szerokim strumieniem, zanim organizacja ogłosiła jakikolwiek projekt. Los dzieci z Aleppo poruszał dzięki narracji o indywidualnych przypadkach. Trudno zapomnieć chłopca ocalonego spod gruzów, dziewczynkę poranioną, ale szczęśliwą, że przeżyła. Aleppo miało swoich bohaterów, którzy poruszali wyobraźnię ludzi z daleka. Był nim klown zabawiający dzieci na gruzowiskach. Zginął od kul. Dotarcie do tych konkretnych ludzkich historii jest ważniejsze niż zrozumienie geopolitycznych intryg wokół Syrii. Co zrobimy z naszą wiedzą o dramacie Aleppo? Postawa samorządowców z Sopotu niesie nadzieję, że informacje, w których nie brakuje wstrząsających obrazów zła, nie padają w moralną próżnię. Nie chodzi nawet o skalę pomocy, dlatego za bezsensowne uważam debaty na temat ilości dzieci, które miałyby przybyć do Polski. Liczby są naprawdę wtórne wobec siły gestu otwarcia i solidarności. Inicjatywa sopocka pomogłaby najpierw oczyścić atmosferę wokół uchodźców. Powołująca się na chrześcijańskie idee władza zdemonizowała ofiary wojny, ukazując je jako nosicieli zarazków i terrorystów. Budzenie lęku osłabia zdolność do myślenia o innych jako ludziach dotkniętych nieszczęściem, paraliżuje dłonie wyciągnięte do pomocy, wykorzenia myślenie o człowieku pochodzącym z daleka jako naszym bliźnim, unieważnia moralne przesłanie Ewangelii. Antyuchodźczy pryncypializm jest całkowicie głuchy na słowa papieża Franciszka i biskupów polskich, zabierających już wielokrotnie głos w sprawie uchodźców. Popierana przez Episkopat inicjatywa korytarzy humanitarnych nie może doczekać się realizacji już od kilku miesięcy. Zasada ani jednego uchodźcy w Polsce ? nawet dziecka ? prowadzi do demoralizacji. Doceniam działania organizacji humanitarnych takich, jak Caritas, Polska Akcja Humanitarna, Kościół w Potrzebie, które są prowadzone na miejscu w Syrii lub w obozach dla syryjskich uchodźców w Iraku, Libanie czy Turcji. Czymś jednak nowym wydaje się inicjatywa z Sopotu, próbuje ona przybliżyć sprawy uchodźców, zwłaszcza dzieci, których zdrowie i życie są zagrożone, do naszej codzienności. Ta bliskość jest konieczna, abyśmy całkiem nie zdziczeli w naszej hardości. Papież Franciszek z uznaniem mówi o ludności Włoch, która dotknięta kilkakrotnie w ostatnich miesiącach trzęsieniem ziemi, nie ustaje w świadczeniu gigantycznej pomocy uchodźcom przybywającym do brzegów Italii. Polacy jeszcze długo będą musieli czekać na tak pozytywną ocenę. Teraz już na jawie śni mi się, że iskra z Sopotu rozżarzyła się i zainspirowała inne lokalne samorządy do działań w Polsce na rzecz solidarności i braterstwa ponad granicami.
ks. Alfred Marek Wierzbicki
Źródło: koduj24.pl

Sprawdź także

PiS robi „kozakiewicza”

Będą kary finansowe dla Polski? „Nie możemy się zgodzić”. Michał Wójcik wylicza argumenty. Komisja Europejska …