Strona główna / Relacje z sądów - aktualności / Strzelanina na Bałtyckiej umorzona

Strzelanina na Bałtyckiej umorzona

Policjant może strzelać w obronie swojego życia, ale nie zawsze i nie wszędzie stwierdził Sąd Apelacyjny w Poznaniu. 29 kwietnia 2004 roku przy ulic Baltyckiej naruszono prawo. Policjanci nie działali ani w obronie koniecznej, ani w stanie wyższej konieczności. Nie musieli strzelać. Za czyny które popełnili przedawnienie mija po 10 latach. Dlatego sprawę umorzono.
Sąd Apelacyjny stwierdził, że jest związany z wytycznymi Sądu Najwyższego dlatego nieomal w całości uznał wywody Sądu Okręgowego w Poznaniu dotyczące działań policji, uznając je za jeden wspólny czyn. Nie zgodzil się z argumentacją sądu pierwszej intstancji, że policjanci strzelając do nierozpoznanego celu spowodowali powszechne zagrożenie. Za to tamten sąd skazal ich na kary po 2 lata więzirnia w zawieszeniu. Sedzia Krzysztof Lewandowski uzasadniając wyrok stwierdzil,że o sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób zdaniem orzecznictwa jest mowa wtedy, gdy taka sytuacja jednocześnie zagraża minimum 10. osobom. Na Bałtyckiej tak nie było.
Uchylając w tym aspekcie wyrok sąd jednocześnie musiał umorzyć postępowanie z powodu przedawnienia karalności innych czynów. Orzeczenie jest prawomocne. Stronom przysługuje wniesienie kasacji. Już ją rozważają adwokaci, pełnomocnicy rodzin ofiar strzelaniny przy ulicy Bałtyckiej. Warto dodać, że przedawnienie za czyn spowodowania powszechnego zagrożenia, jako przestępstwo umyślne mija, po 15 latach.

X X X
Relacja z 29. 01 2015: Przez dwie godziny obrońcy oskarżonych policjantów i oskarżyciele posiłkowi reprezentujący rodziny ofiar strzelaniny przy ulicy Bałtyckiej w Poznaniu z kwietnia 2004 roku oraz oskarżyciel publiczny przedstawiali w poznańskim Sądzie Apelacyjnym swoje racje. Spierali się o wyrok, który policjantów uznał za winnych. Apelacje wniesli tylko oobrońcy oskarżonych. Przypomnijmy, że sędzia Antoni Łuczak z poznańskiego Sądu Okręgowego uznał 11 lipca 2014r. czterech poznańskich policjantów: Marcina B., Jarosława S., Pawła Ś. i Roberta Z. winnymi tego, że 29 kwietnia 2004 roku nadużyli swoich uprawnień podczas akcji zatrzymania niebezpiecznego przestępcy, podczas której, w wyniku tragicznej pomyłki, zastrzelili i okaleczyli dwoje niewinnych ludzi. Sąd skazał ich na kary po 2 lata więzienia, zawieszając jednak wykonanie na 3 lata. Policjanci byli do tej pory dwukrotnie uniewinniani, albowiem sąd przyjmo wał, że działali oni w stanie wyższej konieczności, bronili się bowiem przed bezprawnym na nich zamachem. Zmarły kierowca Łukasz Targosz według relacji policjantów chciał ich przejechać. Dopiero po uchyleniu wyroku, zimą dwa lata temu przez Sąd Najwyższy, rozpoczął się trzeci przewód sądowy.
Sąd Najwyższy kazał dokładnie przyjrzeć się kwestii zachowania policjantów podczas zdarzenia. Sędzia Policjanci nie musieli strzelać Antoni Łuczak uznał, że policjanci przekroczyli swoje uprawnienia. Zadaniem policji jest zapewnienie ładu i bezpieczeństwa oraz ochrona życia i zdrowia ludzi, nawet z na rażeniem własnego, a nie dokonywanie samosądu. Podczas próby wylegitymowania pasażerów podejrzanego Rovera, policjanci zdaniem sądu złamali zasady rozporządzenia w sprawie zatrzymań pojazdu i legitymowania kierowców, a następnie, kiedy kierowca zaczął uciekać, złamali rozporządzenie o zasadach użycia broni. Mogli sięgnąć po inne środki, ale oni woleli strzelać, zdaniem sądu zupełnie niepotrzebnie. Powinni sobie zdawać sprawę, że narażają na utratę życia szereg postronnych ludzi. Oni jednak strzelali do samochodu, w którym siedział ?nierozpoznany? przez nich człowiek. Wiedzieli, że kierowca nie ma nic wspólnego z Sebastianem Szczotem, poszukiwanym przez nich bandytą, i dlatego poszli ich wylegitymować. Kiedy kierowca zaczął uciekać, a już nigdy nie dowiemy się jakie kierowały nim przesłanki, policjanci błędnie zakładając, że pasażer to Sebastian Szczot (a był to młody chłopak Dawid Lis, całkowicie niewinny) oddali w ich kierunku 39 strzałów. Mając na względzie doskonałą opinię o policjantach i dobre rokowania na przyszłość, sąd zawiesił wykonanie kary na trzy lata.
xxx
Do tragicznej strzelaniny doszło w nocy 29 kwietnia 2004 r. w Poznaniu. Policjanci, w nie – oznakowanych autach, chcieli zatrzymać kie – rowcę samochodu marki Rover ? podejrzewali bowiem, że jedzie nim poszukiwany, groźny przestępca. W czasie próby zatrzymania od – dali w stronę samochodu 39 strzałów. Trafio ny w głowę kierowca pojazdu Łukasz Targosz zginął na miejscu, a pasażer Dawid Lis został ciężko ranny.
xxx
W swoich apelacjach adwokaci Leszek Cieślak, Zenon Marcinak, oraz Adam Kaczmarski (apelację na piśmie sporzadzila adwokat Małgorzata Heller ? Kaczmarska) żądali zmiany wyroku i uznanania swoich klientów za niewinnych, ewentualnie uchylenia wyroku i rozpoznania sprawy od początku. Podkreślali wielokrotnie, że specjalnie przeszkoleni policjanci działali według prawnych i policyjnych reguł, strzelali, bo bronili swojego życia, a za to nie można zostać skazanym.
Racje obrony nieomal w całości poparł oskarżyciel publiczny, prokurator Zbigniew Frankowski, który oświadczył, że policjanci mieli prawo strzelać, a wszystkiemu są winne ofiary. Ponieważ jednak strzelali w miejscu publicznym i sprowadzili niebezpieczeństwo powszechne trzeba zmienić kwalifikację prawną czynu. Z. Frankowski wniósł o wymierzenie policjantom kar po roku ograniczenia wolności i zasądzenia prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie.
Zszokowani wystąpieniem prokuratora adwokaci Agata Michalska -Olek,Jakub Antkowiak i Wiesław Michalski pełnomocnicy ofiar zażąali całkowitego odrzucenia apelacji obronców i wniosku prokuratora i utrzymanie zaskarżonego wyroku w mocy, który jest rzetelny i spełnia wytyczne Sądu Najwyższego. Sędziowie Krzysztof Lewandowski, Jarema Sawiński i Marek Kordowiecki wyrok wydadzą 4 lutego o godzinie 11.

Sprawdź także

Sędziowie pozwali S. Piotrowicza

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf i sędzia Krzysztof Rączka złożyli pozew przeciwko posłowi Prawa …