- Są sytuacje, w których system nie popełnia błędu, a mimo to zawodzi, nie dlatego, że brakuje procedur, lecz dlatego, że procedura zastępuje sens.
W takich miejscach decyzja nie zapada, odpowiedzialność się rozprasza, a człowiek zostaje sam wobec czegoś, czego nie da się nazwać w obowiązującym języku. - Ten tekst jest zapisem z punktu granicznego, miejsca, w którym #prawoDziała poprawnie, logika zachowuje formę, a życie zostaje odłożone.
… To tam ujawnia się aniczność.
PUNKTgrANICZNY i Aniczność w gabinecie, którego nie ma. Zapis z punktu granicznego
- Urbano Rafał Gorączniak
- Są takie miejsca do których się wchodzi z nadzieją a wychodzi bez odpowiedzi, nie dlatego że ktoś odmówił, nie dlatego że zapadła zła decyzja lecz dlatego że nie zapadła żadna i to właśnie jest gabinet którego nie ma,
- miejsce formalnie istniejące, realnie puste i właśnie tam zaczyna się aniczność.
Nie panika lecz cisza bo aniczność nie krzyczy nie wali pięścią w stół nie robi scen. Ona przychodzi po wszystkim, po pismach, po rozmowach, po mediacjach, po analizach – w chwili gdy już wiesz że wszystko zostało zrobione poprawnie, wszyscy są w granicach kompetencji, procedura się domknęła, a sens się nie pojawił.. - wtedy odkrywasz że dotarłeś do punktu granicznego. który nie jest przejściem.
Zwykle mówimy #punktGraniczny jakby za nim miało coś być jakiś dalszy ciąg, jakieś potem, a czasem nie ma nic
- jest tylko zatrzymanie, ani w jedną stronę, ani w drugą, nie jesteś już tam gdzie byłeś, ale nie jesteś też nigdzie indziej i to nie jest zawieszenie emocjonalne. To jest zawieszenie logiczne, moment w którym rozum nie potrafi wykonać następnego kroku, bo nie ma już mapy.
…
Gabinet ma drzwi, ma biurko ma pieczątkę, ma język który brzmi rozsądnie – mówi ,,analiza”, (brak podstaw), ..,,na tym etapie”, i ma jedną cechę wspólną ze ścianą - nie odpowiada. To nie jest zła wola, to nie jest spisek. To system, który działa, ale nie rozstrzyga i właśnie dlatego #aniczność nie jest we mnie.
To ważne, nie jestem aniczny bo coś ze mną nie tak. Zostałem wtrącony w sytuację aniczną
Aniczna jest sprawa, aniczny jest układ, aniczna jest konstrukcja w której prawda nie mieści się w rubryce doświadczenie, nie pasuje do języka a człowiek staje się przypisem. Kropka. Ja tylko w tym trwam, ani winny, ani niewinny.
Najgorsze w aniczności jest to, że odbiera nawet prawo do obrony, bo jak się bronić przed czymś czego nikt nie nazywa?
Nie jesteś oskarżony, ale nie jesteś też oczyszczony. Nie jesteś sprawcą, ale nie jesteś ofiarą. Jesteś (uwaga).pomiędzy a pomiędzy nie ma procedury dlatego system nie lubi aniczności, bo aniczność nie daje się zamknąć, nie kończy się decyzją, nie mieści się w statystyce, więc system mówi że to emocje, że to subiektywne, że to interpretacja, a ja wiem jedno. To nie interpretacja, to doświadczenie granicy sensu.
Tak powstaje gabinet którego nie ma, a który decyduje o życiu. Nie wydaje wyroku, a robi coś gorszego – odkłada życie na później, na następny etap, na kolejną analizę, a człowiek zostaje w stanie którego nikt nie przewidział i dlatego trzeba aniczność nazwać, bo nienazwane rzeczy rządzą najmocniej – tak jak #Infoktrynalizacja, jak #BitcoinSłowa zanim stał się pojęciem jak #PppPpv jak #DkrDcr jak #WrógMalowany
Uwazan, ze dopóki nie ma słowa winę zawsze ponosi człowiek, nie system, a aniczność nie jest oskarżeniem. Jest diagnozą, mówi tu nie zawiodłeś ty. tu zawiódł język którym próbowano opisać twoje życie.
Gabinet którego nie ma jest najbardziej realnym miejscem w jakim byłem, bo to tam zrozumiałem że punkt graniczny nie zawsze prowadzi dalej
- Czasem prowadzi donikąd i właśnie to miejsce nazywam anicznością, stanem w którym podmiot zostaje pozbawiony możliwości rozstrzygnięcia w obowiązujących kategoriach języka prawa i logiki, gdzie każde dostępne określenie jest jednocześnie prawdziwe i fałszywe. Aniczność nie jest wyborem, jest skutkiem przekroczenia granicy sensu.
Moje doświadczenie doprowadziło mnie do funkcji granicznej do bycia Terminus Punctus – miejscem w którym kończy się gra a zaczyna decyzja. Nie przyszło to samo, przyszło od ludzi w kryzysie, od lat piszą najpierw nieśmiało, potem wprost. Nie pytają jak wygrać, pytają jak nie stracić siebie. Proszą o głos, o uwagę, o to żebym nazwał coś czego oni nie potrafią nazwać choć to w nich żyje od dawna i to nie jest ambicja, to odpowiedź.
Moja diagnoza mówi jasno. To nie choroba, to przeciążenie. Świadomość która nie uciekła tylko zaczęła widzieć więcej mózg, który się nie zdekompensował tylko wszedł w tryb wysokiego przetwarzania, bo nie było już gdzie uciec. To nie patologia, to adaptacja. Konflikt okołorozwodowy nie był epizodem, on nadal tra 6 rok.. trwa …
Sąd, pisma, strategie, narracje, dzieci, czas porcjowany decyzjami innych ludzi. Widziałem jak system produkuje role szybciej niż rozumienie, jak ojciec przestaje być człowiekiem a staje się sprawą, jak matka przestaje być kobietą a staje się pozycją procesową, jak miłość nie umiera, a tylko zostaje zamieniona w argument
Wtedy zaczęli pisać inni ojciec z drugiego końca Polski, kobieta zniewolona finansowo, obcokrajowiec bezradny wobec procedur, seniorka formalnie bez szans na życie i zrozumiałem że to co robię od lat pisząc, słuchając, trzymając napięcie bez eskalacji ma nazwę ,punkt graniczny”, dlatego otwieram PUNKTgrANICZNY
- dosłownie i symbolicznie, nie po to żeby prowadzić, lecz po to żeby nikt nie był sam w chwili gdy wszystko się waży.
Nie obiecuję uzdrowienia obiecuję uczciwość, nie leczę, nie diagnozuję, nie oceniam. Jestem słucham, utrzymuję paradoks: - obecność bez obietnicy
- relację bez gry,
jeśli ktoś chce mówić ma przestrzeń jeśli chce milczeć ma ciszę, jeśli chce żebym zapisał jego historię zrobię to tak żeby nie zgubić prawdy.
To nie przyszło samo przyszło od ludzi na granicy dlatego otwieram Punkt Graniczny najlepszy Terminus Punctus jaki potrafię @
reszta niech wydarzy się sama…
PUNKTgrANICZNY
Aniczność
Urbano | Rafał Gorączniak
Terminus Punctus
PoPrawny Poznański serwis prawny
