Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / To budzi niesmak

To budzi niesmak

Magda Jethon rozmawia prof. Ewą Łętowską o reformie wymiaru sprawiedliwości dokonywanej przez Prawo i Sprawiedliwość.
Magda Jethon ? Wokół nas mnóstwo emocji… Czy zdaniem Pani Profesor rzeczywiście ? jak mówią niektórzy ? doszło do zamachu stanu?
– Ewa Łętowska:? W obiegowej opinii zamach stanu kojarzy się z czołgami na ulicach, represjami itp. ? tak jak zrobił Erdogan w Turcji. Można jednak wyobrazić sobie działania bardziej kameralne ? jaskrawe nadużycie demokratycznych procedur stanowienia prawa. I to jest zamach na demokratyczne i konstytucyjne zasady stanowienia prawa w naszym kraju. Przypomina to dyskusję, ile trzeba włosów wyrwać komuś, żeby ten ktoś stał się łysy. Jesteśmy na najlepszej drodze do tego, żeby pozbawić go włosów. Stało się coś paskudnego z punktu widzenia demokracji. To przecież dotyczy kompletnej reformy ustrojowej Sądu Najwyższego, a przez to i zwieńczenia reformy sądów w ogóle. To w sumie trzy ustawy: o Krajowej Radzie Sądownictwa, o ustroju sądów powszechnych, no i o SN. Należy oczekiwać jeszcze co najmniej jednej ustawy. Nie mówię na razie o tym, co w tych ustawach jest, ale o sposobie załatwiania całej sprawy. Od dwóch lat jesteśmy świadkami pewnego procesu. Stosowany jest wybieg, który polega na tym, że rząd składa jako projekty poselskie coś, co tak naprawdę powstaje w rządzie. A trzeba pamiętać, że projekty poselskie korzystają z mniej rygorystycznego sprawdzania ich pod względem jakości, natomiast przedłożenia rządowe muszą być opatrzone stosownymi ekspertyzami i ? co ważne ? konsultacjami. Tak więc najpierw tworzone są gotowe listy poparcia, 50 posłów in blanco składa swoje podpisy i następnie, kiedy rząd ?wyprodukuje? taki projekt, to bierze tę listę, wypełnia nagłówek i pomysł poselski gotowy. Te ostatnie projekty (dotyczące SN i sądów powszechnych) tak właśnie przedstawiono. Ponadto, nie powinno być tak, że o godzinie 22.00 czy 23.00 projekt wchodzi pod obrady Sejmu. Kluby poselskie powinny dostawać projekty z odpowiednim wyprzedzeniem. A tu w sposób absolutnie nieoczekiwany, niezapowiedziany, ?dopychany kolanem?, mimo istnienia reguł, pojawia się w Sejmie projekt poselski, zmieniający de facto ustrój państwa. A zmiany ustrojowe to materia konstytucyjna, nie ustawowa.
? Ustawa o SN to koniec demokracji w Polsce, koniec trójpodziału władzy. Dlaczego ten trójpodział jest taki ważny?
? Do naruszenia demokratycznych standardów stanowienia prawa doszło poprzez sposób, w jaki tę ustawę uchwalano, a do naruszenia trójpodziału władz, w takiej wersji, jaką temu trójpodziałowi nadawał art. 10 Konstytucji, poprzez treść tej ustawy. Bo wprowadzono różne mechanizmy zapewniające politykom wpływ na sądy, zwłaszcza Sąd Najwyższy. Podział władz to nic innego jak możliwość i powinność wzajemnej kontroli trzech władz. Ze strony sądów oznacza to możliwość kontrolowania naruszeń prawa spowodowanych przez władzę wykonawczą i Konstytucji ? przez ustawodawcę. Zawsze jest dobrze, jeżeli istnieje możliwość patrzenia na ręce decydentom. Autor niemieckiego bloga konstytucyjnego, piszący także o kryzysie konstytucyjnym w Polsce podał niedawno przykład, który wyjaśnia, dlaczego kwestia niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów w Polsce jest jednocześnie sprawą europejską. Otóż jest niemiecką tradycją prześmiewczo-satyryczne przedstawianie wydarzeń politycznych. Kilka miesięcy temu prezentowano uliczną paradę kukieł, gdzie jednym z bohaterów takiego przedstawienia był Erdogan, któremu śpiewano obelżywe, dość ordynarne wierszyki. Co zrobił prezydent Turcji? Wytoczył sprawę autorowi przed sądem w Hamburgu. Erdogan żądał dotkliwej kary dla dziennikarza i zakazu pokazywania całej satyrycznej scenki. Sąd po obejrzeniu całego materiału ukarał autora grzywną, a następnie kazał wykreślić z tekstu tylko niektóre fragmenty. Sąd, nie naciskany przez nikogo, podjął niezależną decyzję, którą Erdogan zaskarżył. Dodam, że sąd był także krytykowany przez drugą stronę: obrońców wolności mediów, którym nie podobało się ograniczenie nałożone na satyryka. Sąd w Hamburgu wyważył wedle własnego sumienia proporcje między wolnością słowa a ochroną dobrego imienia prezydenta Turcji. A autor bloga napisał: ?wyobraźcie sobie teraz, że ta sama sprawa trafiłaby do sądu w Polsce?. I co wówczas? Tu dodam, że w Unii wyroki wydane w jednym z państw są wiążące również na terenie Unii. To zakłada, że standard ochrony wolności słowa i zasad wyważania proporcji w ochronie dobrego imienia polityków ? powinien być w Unii mniej więcej podobny. Trudno się dziwić, że reszta Europy jest zainteresowana tym, jak jest w Polsce i czy wpływ polityków nie spowoduje obniżenia tego standardu. Dlatego wprowadzenie wpływu polityków na sądy ? a dokonuje się tego wieloma kanałami w trzech nowych ustawach ? może spowodować, że niezależność sądów ucierpi. ? Na pytanie autora niemieckiego bloga odpowie nam niebawem finał sprawy Tomasza Piątka…
? No właśnie, fakt, że dziennikarzowi minister grozi postępowaniem prokuratorskim, nie kwestionując prawdziwości przedstawianych faktów, to jest obliczone na tak zwany efekt mrożący. Co to znaczy? Efekt mrożący to jest sytuacja, w której perspektywa niemiłych konsekwencji powoduje, że się pani pięć razy zastanowi, czy to, co chce pani zrobić, mogłoby być niemiłe dla władzy.
? Macierewicz oskarża Tomasza Piątka nie o kłamstwo czy ujawnianie tajemnic, ale o ?bezprawny zamach na funkcjonariusza publicznego?.
? To jest absurdalny, kompletnie nieadekwatny zarzut, ale też o coś tu chodzi… Jeżeli sobie redaktor Piątek pojeździ do prokuratury, która nie wiadomo jak daleko się znajduje, zmarnuje trochę czasu i pieniędzy, będzie się denerwować, to ten rodzaj molestowania w stosunku do dziennikarzy, ma na celu wywarcie właśnie tego efektu mrożącego. W sądzie może być dokładnie tak samo. Dlatego, moim zdaniem, w przypadku redaktora Piątka nie tyle chodzi o ukaranie go, ale raczej o pogrillowanie w celu wywołania atmosfery strachu, wywarcia efektu mrożącego. Na płaszczyźnie ogólnospołecznej może być ostrzeżeniem: oj, uważajcie, bo będziecie mieli podobne kłopoty. Krótko mówiąc ? minister wywiera nacisk po to, żeby inni nie mieli ochoty pisać podobnych książek.
? Rządzący twierdzą, że ?zmiany w sądownictwie są dokonywane w interesie zwyczajnych ludzi, którzy nas wybrali. Obywatel od dawna się tego domaga?.
? Cała reforma sądownictwa dokonuje się pod hasłem demokratyzacji sądów. Tymczasem to jest w dużej mierze populistyczny slogan. Sądy nie są demokratyczne w tym sensie, że nie pochodzą z wyborów. Demokratyzm ich mandatu wymaga jednak innych działań, niż uzależnienie od polityków. Nie ma znaku równości między demokratyzacją a upartyjnieniem. W tej kwestii największym problemem jest przewidziane w tych nowych ustawach trwałe wbudowanie w system funkcjonowania sądów przewagi ministra sprawiedliwości, co gorsze ministra, który jednocześnie od dwóch lat jest prokuratorem generalnym, w kształtowanie osobowego korpusu sędziów. To wynika z zastrzeżenia dla ministra sprawiedliwości inicjatywy obsadzania asesorów, oddania mu inicjatywy, kto ze składu obecnego SN pozostanie w ?nowym? SN, wreszcie z rozbudowy postępowania dyscyplinarnego, w którym minister ma zwiększone kompetencje. Co więcej, samo postępowanie dyscyplinarne ulegnie rozszerzeniu. Dawniej karą obejmowano sprzeniewierzenia się godności urzędu i przewinienia służbowe, typu niepunktualność w pisaniu uzasadnień, zgubienie akt itp. W tej chwili wprowadza się szerzej odpowiedzialność dyscyplinarną za czyny związane z działalnością orzeczniczą, czyli krótko mówiąc ? nie podoba się decyzja procesowa sędziego, można go dyscyplinarnie ukarać. Przykłady już były: na przykład wycena wynagrodzenia za ekspertyzy biegłego, a tak się już dzieje przy procesie, który wytoczyła rodzina ministra, w związku z tym wszczęto postępowanie dyscyplinarne sędzi, która prowadziła proces. Jak się ta sprawa skończy, zobaczymy. Niezależnie od tego, jak szeroko i jak często minister sprawiedliwości korzysta z tych swoich nowych uprawnień, to wytwarza atmosferę strachu. W sztuce Ostrowskiego ?I koń się potknie? jest taka persona ? Kruticki, który napisał podręcznik dla biurokratów carskich, w którym się powtarza jak mantra motyw, żeby podwładny przed swoim przełożonym stale drżał, bo to wtedy jest dobrze. My sobie fundujemy system, który ma prowadzić do tego, żeby sędzia może nie tyle drżał, ale zawsze w tyle głowy miał myśl: czy to się aby spodoba prokuratorowi.
Cała rozmowa na stronie: koduj24.pl

Sprawdź także

I znowu rozbiór Polski

„Dokonują rozbioru Polski”. Prof. Rzepliński po decyzji Trybunału Konstytucyjnego – Trybunał Konstytucyjny i władza polityczna …