Były prezes Izby Karnej SN Stanisław Zabłocki wylicza formalne 'innowacje’ w wykonaniu odzianych w togi i birety osób z Izby Kontroli Nadzwyczajnej
W trakcie wtorkowego postępowania być może zapoczątkowana została nowa instytucja tzw. nagany sędziego, który złożył zdanie odrębne. To publiczne zganienie poglądu wyrażonego w zdaniu odrębnym przez krnąbrnego członka składu i skorygowanie jego zapatrywań.
Ku nowym koncepcjom proceduralnym
Upłynęło już parę godzin. Poszedłem na długi spacer. Posłuchałem uspokajającej muzyki. Poczytałem Senekę i Marka Aureliusza. Zatem jestem gotów do sformułowania, sine ira et studio, kilku dodatkowych uwag, oprócz tej, która sprowadza się do dostrzeżenia na oficjalnej stronie internetowej Sądu Najwyższego dokumentu w formacie tzw. PDF-a, z zadziwiającą treścią ogłoszonej przed paroma godzinami (!) uchwały IKNiSP. Zadziwiającą, bowiem nie wynika z tego dokumentu ani to, że ktoś złożył zdanie odrębne, ani też zakres tego zdania odrębnego.
Co gorsze, nie wynika z opublikowanego dokumentu, aby uchwała ta została podpisana, bowiem figurujące tam wielokropki nie są chyba podpisami? A przecież wszyscy byliśmy świadkami przedstawienia w formie ustnej zdań odrębnych i tego, że rozstrzygnięcie musiało być jednak podpisane, skoro zostało ogłoszone.
Rozumiem, że czasem postępowanie sądowe, szczególnie w sprawie cieszącej się dużym zainteresowaniem społecznym, przekształca się w pewien rodzaj spektaklu. Pasjonującego, ale męczącego spektaklu. Role bywają rozpisane. Niektórzy grają je lepiej, niektórzy – niestety – o wiele gorzej. Niektórzy całkowicie wypadają z roli. Niekiedy główni aktorzy wydarzenia próbują wprowadzić do scenariusza wątki, które nie mają żadnego znaczenia.
Tak było i tym razem, gdy np. jedna z dramatis personae próbowała przez dłuższy czas kontynuować rozważania nad składem osobowym Państwowej Komisji Wyborczej w aspekcie afiliacji politycznych jej członków, co – w aspekcie zarzutów zawartych z złożonych protestach wyborczych – miało się, jak mniemam, do ostatecznego rozstrzygnięcia tak jak plamy na słońcu do wyniku ostatniego meczu polskiej reprezentacji piłkarskiej.
Było jednak w tym spektaklu kilka wątków dla prawnika wręcz pasjonujących i im chciałbym poświęcić parę chwil, gdyż tylko o płaszczyźnie jurydycznej, a nie jakiejkolwiek innej, w tym broń Boże politycznej, zwykłem się wypowiadać.
Koncepcja genialnie prosta, a przede wszystkim jakże skuteczna i pozwalająca na uproszczenie i przyspieszenie procedowania. Wprawdzie potem osoba ta, która co prawda ma prawo do uczestnictwa w postępowaniu, ale nie jest uczestnikiem postępowania, składała inne wnioski, ale przecież nie było to już tak niewygodne, a więc można było na nie przymknąć oko.
Z kolei, wprawdzie jedna z osób zasiadających w składzie orzekającym w uzasadnieniu wygłaszanego zdania odrębnego najwyraźniej zakwestionowała możliwość istnienia po stronie Prokuratora Generalnego statusu takiego „uczestnictwa bez posiadania uprawnień uczestnika”, ale także i do tego nie powinniśmy, zapewne, przywiązywać większej wagi, radując się z rozwoju myśli prawniczej i pchnięcia rozważań procesowych ku nowym horyzontom.
Po drugie, à propos wspomnianych już na wstępie zdań odrębnych, to – o ile nie uległem tzw. usznej fatamorganie – pan profesor Krzysztof Wiak przed oddaniem głosu panu profesorowi Leszkowi Boskowi stwierdził, że tenże złożył zdanie odrębne od uzasadnienia ogłoszonej uchwały.
Z wywodów, które przedstawił następnie ten drugi, zdawało się bezspornie wynikać, że jest to jednak votum separatum od całości rozstrzygnięcia, a nie jedynie od jego części motywacyjnej. Gdybym jednak nie przesłyszał się i miało to być zdanie odrębne o zakresie i charakterze zapowiedzianym przez przewodniczącego składu, to i w tym wypadku mielibyśmy do czynienia z jakże nowatorską tezą, którą sprowadzić można do stwierdzenia, iż jeśli ktoś kontestuje to, że jakiś organ nie jest uprawniony do wydania orzeczenia, to powinien złożyć zdanie odrębne jedynie od uzasadnienia tego orzeczenia, a nie od samego orzeczenia.
Próbowałem zatem, jak już to zasygnalizowałem, ustalić u źródła, to jest na oficjalnej stronie internetowej Sądu Najwyższego, jaki był w istocie zakres tego zdania odrębnego (tak jak i zdania odrębnego złożonego przez pana profesora Grzegorza Żmija), ale z opublikowanej tam informacji nie można było tego wyczytać, a co gorsze nie wynikało z niej nawet to, że w ogóle jakieś zdania odrębne zostały zaznaczone przy podpisywaniu uchwały.
Po trzecie wreszcie, już kończąc te krótkie uwagi, bo przecież rozważaniami jurydycznymi nie można zanudzić czytelniczek i czytelników niebędących prawnikami,
w trakcie wtorkowego postępowania być może zapoczątkowana została nowa instytucja tzw. nagany sędziego, na razie nieprzyobleczona jeszcze w treść przepisu prawa, ale kształtowana w postaci zwyczaju procesowego.
Już słyszę głosy, że nie znam dość fundamentalnej pracy profesora Józefa Rafacza, sprzed ponad stu lat, zatytułowanej „Nagana sędziego w dawnym procesie polskim” (Lublin 1921). Wyjaśniam zatem, że idzie mi o całkiem inną instytucję, o taką współczesną wersję nagany sędziego (dodajmy, że także nie o tę, która figuruje w prawie o ustroju sądów powszechnych w katalogu kar możliwych do wymierzenia w postępowaniu dyscyplinarnym prowadzonym przeciwko sędziemu). Ta, o której pisał Rafacz, dotyczyła swego rodzaju środka służącego do podważenia i uchylenia wyroku.
Ta współczesna, dziś zaprezentowana, miałaby służyć
naganie nakładanej przez sędziego – sprawozdawcę (a może, w wyniku rozwoju tej instytucji, także i przez innego członka składu orzekającego) na sędziego, który złożył zdanie odrębne, a więc na publicznym zganieniu poglądu wyrażonego w zdaniu odrębnym przez krnąbrnego członka składu i na skorygowaniu jego zapatrywań.
Pomysł jest, zaiste, interesujący i nie można go przecież, tak bez głębszego przemyślenia, odrzucić, tylko dlatego, że dotąd nie przyjął się na salach sądowych i że prawnicze różnice zdań omawiane były w pisemnych uzasadnieniach orzeczeń.
Autor jest karnistą, sędzią Sądu Najwyższego w stanie spoczynku (był prezesem Izby Karnej w latach 2016-20), byłym członkiem PKW. Tekst pochodzi z mediów społecznościowych autora z wieczoru 1 lipca 2025 r.
Źródło: wyborcza.pl
PoPrawny Poznański serwis prawny