Najnowsze informacje
Strona główna / Aktualności / Uprowadzenie J. Ziętary

Uprowadzenie J. Ziętary

Przed poznańskim Sądem Okręgowym, co jest ewenementem na skalę światową, toczyły się równolegle dwa procesy, trzech różnych oskarżonych o to samo – zlecenie porwania i zamordowania oraz udział w porwaniu i przekazanie zabójcom ( nieustalonym do tej pory) dziennikarza Jarosława Ziętary. Senator Aleksander Gawronik oskarżony o zlecenie zabójstwa został uniewinniony. Wyrok nie jest prawomocny.
W poniedziałek 12 września 2022 roku sąd zamknął przewód sądowy w drugiej sprawie. Mirosław R. i Dariusz L., według aktu oskarżenia. udając policjantów, mieli zwabić Jarosława Ziętarę do samochodu przypominającego radiowóz, a potem przekazać dziennikarza osobom, które go zamordowały. Akt oskarżenia do poznańskiego Sądu Okręgowego skierował Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.
Dziennikarz „Gazety Poznańskiej” zniknął 1 września 1992 r. Dwa poznańskie śledztwa w latach 90. zakończyły się fiaskiem. Dopiero po 22 latach od jego zniknięcia, w 2014 r., doszło do przełomu. Prokuratura w Krakowie postawiła zarzuty trzem osobom Były senator Aleksander Gawronik był oskarżony o to, że podczas narady w Elektromisie, w obecności szefa tej firmy podżegał do zabicia Jarosława Ziętary. Z kolei dwaj pracownicy ochrony zostali oskarżeni o porwanie dziennikarza i przekazanie go zabójcom.
Prokurator zażądał kar po 25 lat więzienia dla obu oskarżonych. _ nie ma jakichkolwiek wątpliwości, że to oni porwali dziennikarza, wskazują na to liczne dowody pośrednie, analiza zabezpieczonego materiału i badania wariograficzne oskarżonych, które układają się w logiczny ciąg wydarzeń wskazujących, że to Mirosław R. i Dariusz L. Są tymi, który porwali dziennikarza. Dlaczego? Wykonywali polecenia szefów, „Elektromisu” którzy obawiali się, ze J. Ziętara zdemaskuje ich kryminalne poczynania. Obaj ochroniarze zostali wskazani organom ścigania przez bandytów.
Do śledczych z Krakowa zgłosił się Jerzy U. Były pracownik Służby Bezpieczeństwa, który został zwolniony z firmy „Elektromis” za czyny sprzeczne z prawem i postanowił się zemścić. Winnymi zwolnienia według niego byli byli Dariusz L. I Mirosław R. i dlatego na nich doniósł. Drugim obciążającym byłych milicjantów jest osławiony Maciej B, pseudonim „Baryła” który wyjątkowo brutalnie zamordował policjanta i obecnie odsiaduje dożywocie. Za akt łaski obiecał wskazać porywaczy Ziętary.

Prokurator z Krakowa podczas mowy końcowej podkreślał, że ludzi winnych porwania dziennikarza wskazali przedstawiciele świata przestępczego, nie mający nic wspólnego z uczciwością, ale to nie jest powód, aby im nie wierzyć. Ich zeznania są kompatybilne- zdaniem prokuratora- uzupełniające się i mające potwierdzenie w zeznaniach innego świadka koronnego Jarosława Sokołowskiego znanego jako „Masa”. Ten świadek koronny występował już w kilkudziesięciu procesach zeznając tak, jak chciała prokuratura, a to, podobno, jeszcze nie koniec jego występów.
Ważkim argumentem potwierdzającym prawdziwość zeznań byłego SB-eka i mordercy policjanta, są , jak dobitnie podkreślił prokurator, zeznania Marka Króla, b. naczelnego tygodnika „Wprost” który potwierdził przed sądem, że Mariusz Świtalski i Aleksander Gawronik znali się, o czym wiedziała i wie cała Wielkopolska i pół Polski. Dla prokuratury Marek Król to uznany i znany dziennikarz, dla niezależnych dziennikarzy to współpracownik SB o pseudonimie „Rycerz” i były sekretarz KC PZPR. O tym prokurator nie wspomniał.
Zeznania obu świadków, koronnego („Baryła”) i incognito (Jerzego U.) który został zdemaskowany po pierwszych zeznaniach, według prokuratury są wiarygodne, prawdziwe i potwierdzające winę oskarżonych. Stąd żądanie wyroku 25 lat więzienia dla obu oskarżonych.
Z wywodami prokuratury polemizowała adwokat dr Agata Michalska – Olek, która swoje wystąpienie zaczęła od stwierdzeni, że zarzuty postawione jej klientowi Dariuszowi L. są bezzasadne i całkowicie chybione. Nie ma żadnych , absolutnie jakichkolwiek dowodów które wskazywałyby na motyw lub chociażby udział oskarżonego w zarzucanym czynie. Prokurator opisuje jak to oskarżeni przebrani za policjantów siłą wrzucają Jarosława Ziętarę do samochodu przypominającego policyjny radiowóz. Tak mówi Jerzy U. Jak to się ma do zeznań jednej z sąsiadek Jarosława Ziętary, która przed policją, prokuraturą i sądem zeznała, że widziałą jak 1 września 1992 roku Jarosław Ziętara szedł spokojnie ulicą Kolejową i skręcił w Kanałową. Cały czas miała go w polu widzenia i żadnego uprowadzenia nie widziała. Komu wierzyć? Żądnemu zemsty byłemu SB-kowi; „Baryle” mordercy policjanta, który o wszystkim tylko słyszał, czy naocznemu świadkowi, spokojnej poznaniance. To oceni sąd.
Mec. Agata Michalska-Olek wykazała więcej takich sprzeczność. Przypomniała, że to sama prokuratura kwestionowała wartość, prawdziwość i rzetelność zeznań „Baryły” i Jerzego U. trzykrotnie umarzając postępowanie karne przeciwko jej klientowi
W konkluzji wniosła o uniewinnienie jej klienta. Dostarczyła sądowi pisemne oświadczenie Dariusza L, który nie przyznaje się do winy i prosi o uniewinnienie.

Na 19 października zaplanowano wystąpienie drugiego obrońcy, adwokata Wiesława Michalskiego.

Sprawdź także

Sumienia nie zakrzyczymy

O. Wiśniewski apeluje do Andrzeja Dudy. „Tego problemu nie da się zakrzyczeć” „Przedstawiłem Panu bolesny, …