Strona główna / Szczypta soli / Wykształcenie prawicy

Wykształcenie prawicy

Do ekipy Donalda Trumpa dołączyła właśnie Betsy DeVos. Będzie sekretarzem ds. edukacji. Pani DeVos nie ma ani wiedzy, ani kompetencji, ani doświadczenia w zakresie pedagogiki, szkolnictwa czy zarządzania nim. Za to jest osobą bardzo religijną i bardzo bogatą (jest ?wżeniona? w rodzinę, która stworzyła firmę Amway). Od lat wspiera swoimi pieniędzmi republikanów (od 1989 roku wyłożyła na różne kampanie ok. 17 milionów dolarów). Zajmuje się lobbingiem, fundraisingiem i filantropią. Moi amerykańscy przyjaciele (demokraci) rozeznani w polskiej sytuacji twierdzą, że jest połączeniem kompetencji minister Zalewskiej i empatii minister Kempy i tak jak one jest oddana przywódcy oraz Bogu (tyle że kalwińskiemu). Z przegłosowaniem kandydatury pani DeVos nie było łatwo. Wszyscy demokraci i kilku republikanów było przeciw.Do jej zwycięstwa musiał się przyłożyć sam wiceprezydent (miał takie prawo). Uzyskała więc 50 do 51 głosów. Udało się. Jej hasłem będzie ?make american education great again!?, co znaczy: więcej prywatnych szkół i więcej religii, by ? jak mówi ? ?umacniać Boże królestwo?. No cóż, trudno się dziwić; pani DeVos należy w końcu do prawicy, która przyszłość widzi w przeszłości i mimo że sama cieszy się ziemskim dobrobytem, woli, by innym wystarczała obietnica zbawienia. Teraz będzie miała za zadanie przełożyć swoje złote myśli na system amerykańskiego szkolnictwa. Jeśli Donald Trump oczyści Amerykę z emigrantów i biednych będzie jej łatwiej.
Nie chodzi jednak o samą panią DeVos, ale o problem ogólniejszy. Jak to się dzieje, że prawica z reguły wszędzie na świecie jest gorzej wykształcona, ma mniej kompetencji, a ławka jej ekspertów czy intelektualistów jest bardzo krótka (co rekompensuje sobie nepotyzmem, bo ważnym elementem programów prawicy jest rodzina, ?by rosła w siłę i żyła dostatniej?). Trump nie ma zapewne wielkiego wyboru, tak jak nie miał go Kaczyński. Bierze, co ma w ekipie. Po zasłudze. Ale dlaczego wraz z zasługą nie idzie wiedza i wykształcenie? Może chodzi tu o dobór takich ludzi, którzy z braku kompetencji i doświadczenia nie będą mieli własnego zdania i łatwiej będzie nimi sterować? A może o to, by nadmierna wiedza czy inteligencja nie blokowała reform? Po co jednak reformy, gdy robią je ludzie nieznający się na rzeczy? Zapewne po to, by ?umacniać Boże królestwo?.
Magdalena Środa

Sprawdź także

PiS-PO, jedno zło

Kajetan Jan Wróblewski: Tymczasem na Wschodniej (780/337/72)*. Grochem o ścianę Polska degrengolada W 2015 roku …