Finansowanie pomostowe
Strona główna / Aktualności / SG: dzieci to też zagrożenie

SG: dzieci to też zagrożenie

Straż Graniczna przyznała, że zastosowała procedurę push-back wobec uchodźców z Michałowa. Wśród nich były kobiety z małymi dziećmi. – Polska łamie konwencję, której sama była autorem i sama ją podpisała – mówił na antenie TVN24 Marek Krupiński Dyrektor Generalny Polskiego Komitetu Narodowego UNICEF. – Oni mówią, że jest to nieludzki ping pong – wskazała dziennikarka „Gazety Wyborczej” z Białegostoku.
Uchodźcy. Funkcjonariusze straży granicznej odstawili we wtorek (28 września) na granicę polsko-białoruską ponad 20 osób, w tym ośmioro dzieci. Grupa w poniedziałek 27 września tkwiła przed placówką straży granicznej w Michałowie

W poniedziałek przed placówkę Straży Granicznej w Michałowie dotarło ponad 20 migrantów, w tym kobiety oraz ośmioro dzieci. Były to osoby z Iraku, oraz tureccy Kurdowie. „Usiedli na ziemi, objęli się, złapali za ramiona, przytulili dzieci. Składali ręce jak do modlitwy. Skandowali: 'Poland!’, nie mając zamiaru się stąd ruszać” – pisała wtorkowa „Wyborcza”. Migranci nie chcieli być dłużej przepychani między białoruskimi a polskimi służbami granicznymi. Z uchodźcami próbowali skontaktować się aktywiści, lecz Straż Graniczna blokowała ich komunikację.

W środę rzeczniczka prasowa Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej Katarzyna Zdanowicz poinformowała w rozmowie z TVN24, że wobec migrantów „zastosowano procedurę zgodnie z rozporządzeniem”. Rzeczniczka potwierdziła, że wśród migrantów były kobiety i dzieci. – Zostali doprowadzeni do linii granicy i teraz znajdują się na Białorusi – dodała.
Więcej na gazeta.pl

Odwodnione, z biegunkami. To jest tragedia”. Dzieci migrantów z granicy coraz częściej trafiają do szpitala

tokfm.pl 29.09.2021 15:27 Jeśli są w złym stanie, to trafiają do szpitala. Jeśli w dobrym, to straż próbuje wypędzić ich razem z dorosłymi przez zieloną granicę. Mowa o małych migrantach, którzy niemal codziennie trafiają pod opiekę lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Białymstoku.

2

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Jak mówi prof. Anna Wasilewska, dyrektorka Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, nie ma właściwie dyżuru, by straż nie przywiozła jakiś pacjentów z granicy. – W ostatnim czasie trafiło do nas kilkunastu pacjentów w różnym wieku. To są zarówno niemowlęta, dzieci małe, które są pod opieką rodziców czy opiekunów prawnych, sporo było nastolatków. Ostatnio były dwie dziewczyny, które odłączyły się od grupy, z którą przechodziły przez granicę – relacjonuje w rozmowie z reporterem TOK FM Jakubem Medkiem. Jak dodaje, obecnie w szpitalu przebywa jedna dziewczynka, której opiekunów nie udało się jak dotąd odnaleźć, a ostatnio przyjęto dzieci m.in. z Konga i Kamerunu.  REKLAMA

Najmłodsi pacjenci, którzy do szpitala trafiają w asyście funkcjonariuszy Straży Granicznej, są najczęściej w średniociężkim stanie. – Są odwodnieni, młodsze dzieci mają biegunkę, infekcje dróg oddechowych, starsze dzieciaki były w stanie ciężkim ze względu na to, że przeszły bardzo dużą odległość piechotą i miały bardzo podwyższone enzymy wskazujące na uszkodzenie mięśni. To są parametry, które odnotowujemy po bardzo dużych treningach – wyjaśnia dyrektorka. 

Dlatego lekarze z Białegostoku zajmują się przede wszystkim nawadnianiem dzieci, stosują odpowiednie diety wysokokaloryczne, często podają im antybiotyki, bo ich infekcje nie były leczone przez dłuższy czas, wyrównują też poziom elektrolitów. – Dzieci dochodzą do siebie po paru dniach – mówi dyrektorka. 

Prof. Wasilewska opowiada też, że czasami poza dzieckiem hospitalizowana jest również matka – tak było w przypadku, gdy do szpitala trafiła młoda kobieta z niemowlęciem. – Nie dziwię się, że dzieci są w takim stanie, w takim stresie. Nie możemy za bardzo zapewnić im psychologa, który mówi ich w języku, są bez rodziny. Jest to tragedia. Wydaje mi się, że to nie powinno mieć miejsca. Szczególne jeśli patrzymy na te najmłodsze dzieci – podkreśla lekarka.

Za TOK FM

Sprawdź także

Zmiany w sądach nielegalne

TSUE: Orzeczenie wydane przez neo-sędziego można uznać za niebyłe 1 ZDJĘCIE Siedziba TSUE (zdjęcie ilustracyjne) …