Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / Kulisy dyplomacji

Kulisy dyplomacji

Nasza pozycja w polityce międzynarodowej jest wielce – by tak rzec – specyficzna. Po 4 latach historycznych zwycięstw 27:1 oraz usilnych starań polskiej dyplomacji, to szczególne miejsce nam się po prostu należało!

Lewackie i liberalne gazety od wczoraj mają używanie. Ledwo irański ajatollah wspomniał o „małym i złym państwie w Europie”, wszystkie utrzymują, że to było o nas. I tylko patrzeć, jak irańskie rakiety wylądują w Klewkach. Co to są w ogóle za ludzie. Nie dość, że donoszą na własny kraj do Brukseli, to teraz jeszcze usiłują zniesławić ojczyznę i rozsiewają fake newsa, że Chamenei mówił o Polsce.

A przecież już samo skojarzenie słów „mały” i „Polska” mogło się zrodzić wyłącznie w wyobraźni osoby chorej z nienawiści do własnego kraju, wyzutej z patriotyzmu i pozbawionej poczucia narodowej wspólnoty. O „złym” to już w ogóle nie wspominając, bo to się Polakowi w ogóle nie godzi.

Tym bardziej, że od czasu, jak nastała nad Wisłą „dobra zmiana” wszystko jest u nas dobre, nawet jeszcze lepsze. Wystarczy włączyć „Wiadomości” TVP. Od czterech lat kraj rośnie w siłę, a ludzie oraz inwentarz (zaraz wejdzie w życie program Krowa Plus) żyją dostatniej. Partia rządząca spełnia wszystkie życzenia Narodu, włącznie z „Sylwestrem Marzeń”, którego – jak doniosła telewizja państwowa – zazdrościły Mu (narodowi, znaczy) wszystkie wynarodowione elity.

Nawet budżet mamy teraz zrównoważony, w przeciwieństwie do – niestety – rozhisteryzowanej opozycji. Ale i to się zmieni, bo jak tylko władza upora się z niepokornym sądownictwem, zaraz przeprowadzi też „reformę” mediów i odtąd i ona (opozycja, znaczy), i cała Polska, od Bałtyku po Sudety, będzie już wyłącznie dobra albo jeszcze lepsza. We wszystkich dziennikach.

Natomiast co do wielkości, to Polska krajem wielkim jest i zawsze była za sprawą swoich bohaterów, swojej historii, a zwłaszcza wielkich cierpień, jakich doznała i ofiar, które poniosła. A teraz jest nawet jeszcze większa, wielkością swoich aktualnych przywódców, którzy podnieśli Ją z kolan i przywrócili należne Jej miejsce w Europie i na świecie. I rzeczywiście, nasza aktualna pozycja w polityce międzynarodowej jest wielce – by tak rzec – specyficzna. Ale po czterech latach historycznych zwycięstw 27:1 oraz usilnych starań polskiej dyplomacji, to szczególne miejsce nam się po prostu należało!

Należy się nam również wyjątkowy w Europie, ciężko zapracowany w korytarzach Białego Domu i wystany przy biurku prezydenta USA, status największego przyjaciela Ameryki, a w zasadzie Donalda Trumpa. I to dlatego – z czystej sympatii i ze względu na jego urok osobisty, bo nie przyszło nam z tego nic, oprócz skonfliktowania się z państwem ajatollahów – przygotowaliśmy w Warszawie konferencję, którą źle życzący Polsce zawistnicy od razu nazwali, nie wiedzieć czemu, „antyirańską”. A przecież miała ona służyć umacnianiu pokoju na Bliskim Wschodzie i miała pełne poparcie Stanów Zjednoczonych. Byli też przedstawiciele Izraela oraz wewnętrznej irańskiej opozycji, czyli – w zasadzie – najważniejsi zainteresowani. Wszyscy, z wyjątkiem przedstawicieli Unii oraz… oficjalnej reprezentacji Iranu. No ale, żeby zaraz „antyirańska”? No, naprawdę…

Więc ten „mały, zły kraj”, gdzie spiskowali latem wrogowie Iranu, to na pewno nie mogła być wielka, zawsze wspaniała Polska. Ajatollah Chamenei na pewno miał na myśli… Albanię.
Bożena Chlabicz-Polak. koduj24.pl
Fot. Wiceprezydent USA Mike Pence , prezydent RP Andrzej Duda i premier Izraela Binjamin Netanjahu podczas Konferencji Bliskowschodniej – spotkania poświęconego budowaniu pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Sprawdź także

PiS daje miliony „swoim”

„W 2017 roku powołano państwową agencję wykonawczą o nazwie Narodowy Instytut Wolności. Ma ona za …