Najnowsze informacje
Strona główna / Szczypta soli / „Sądolotek” jawny

„Sądolotek” jawny

Kod źródłowy programu losowania sędziów to – wbrew stanowisku resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry – informacja publiczna. Tak uznał NSA i jego wyrok jest prawomocny.
Od stycznia 2018 r. ministerstwo Ziobry wprowadziło do sądów losowanie składów orzekających. Dzięki niemu obywatel miał zyskać gwarancję, że „nikt nie wskaże palcem sędziego, który osądzi jego sprawę”. System budzi jednak liczne kontrowersje. Nie jest jasne, jak działa, a resort sprawiedliwości nie chce ujawnić wielu jego tajemnic.
Kod to informacja publiczna

Jeszcze w fazie testów systemu, jesienią 2017 r., kilka organizacji, w tym Sieć Obywatelska Watchdog Polska, wystąpiło do Ministerstwa Sprawiedliwości o udostępnienie kodu źródłowego programu losującego. Zdaniem ekspertów jego upublicznienie mogłoby rozwiać wątpliwości co do tego, jak dokładnie przebiegają losowanie i przydział spraw sądowych, czy dane są szyfrowane oraz do jakich danych mają dostęp pracownicy ministerstwa i sądów.

Resort Ziobry w listopadzie 2017 r. stwierdził jednak, że kod źródłowy programu nie jest informacją publiczną, tylko informacją techniczną. Podkreślał, że dostęp do kodu daje programiście możliwość poznania dokładnej budowy wszystkich elementów systemu informatycznego i powielania ich lub modyfikacji. Przekonywał także, że poufność kodów służy zachowaniu bezpieczeństwa i integralności programów komputerowych.
Watchdog Polska złożyła skargę do sądu na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w grudniu 2018 r. przyznał rację resortowi. Uznał, że kod źródłowy programu losującego nie jest informacją publiczną, a niekiedy udostępnienie takich danych technicznych „może prowadzić do ujawnienia informacji mających istotny wpływ na bezpieczeństwo narzędzia informatycznego”. W przypadku systemu losowania sędziów może to „pociągać za sobą próby zewnętrznych ingerencji w wyniki losowań”.

WSA podkreślił, że dostęp do informacji publicznej „nie może być źródłem kreowania społecznego nadzoru nad prawidłowością konstruowania narzędzi wykorzystywanych w pracy administracji”. Tym mogą się zajmować tylko wyspecjalizowane instytucje, np. Najwyższa Izba Kontroli. Ponadto program jest – według WSA – objęty ochroną prawa autorskiego, co przemawia za tym, aby nie traktować go jako informacji publicznej.
Więcej na wyborcza.pl

Sprawdź także

TV a wybory

Zmiana standardu nadawania naziemnego sygnału telewizji. Obawy Rzecznika w kontekście wyborów Skutki decyzji prezesa Urzędu Komunikacji …