Ładowarki emu.energy
Strona główna / Szczypta soli / Ulica broni sędziów

Ulica broni sędziów


Wyjdźmy na ulice w obronie represjonowanych sędziów
Lipcowa rewolucja wydaje się być trwała
Każdy gang wie, że może rządzić osiedlem, miasteczkiem czy państwem, dopóki strach i poczucie beznadziei paraliżują mieszkańców. Gdy paraliż ustępuje, nadchodzi koniec tej władzy.

Represje spadające na sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna, który zażądał od Sejmu list poparcia kandydatur do neo-KRS, pokazują, że po wyborach parlamentarnych wciąż żyjemy w realiach miasteczka na Dzikim Zachodzie opanowanego przez bandę. Bandyci obsadzili urząd szeryfa, kontrolują lokalną gazetę, podporządkowali sobie najważniejsze instytucje – i używają ich do zastraszania mieszkańców. Biada temu, kto spróbuje się im sprzeciwić.

Gang nawet już nie ukrywa, jakie metody stosuje. Niczego już nie udaje i jawnie łamie standardy niezawisłości sędziowskiej – przecież w warunkach normalnego państwa prawa niewyobrażalne jest, by władze państwowe ośmieliły się karać sędziego za to, że w trakcie procesu podjął decyzję, która im nie pasuje. Banda dobrze jednak wie, że w tej chwili od zachowania pozorów znacznie ważniejsze jest dla niej demonstracyjne ukaranie Juszczyszyna za nieposłuszeństwo. Danie nauczki.

Jego niesubordynacja jest dla władzy szczególnie groźna – po wyborach parlamentarnych w miasteczku powiały nowe wiatry, zapachniało odwilżą, sterroryzowana i pogrążona dotąd w beznadziei ludność zaczęła śmielej podnosić głowy i głośniej narzekać na panujące porządki. Ten ferment trzeba zdławić w zarodku, bo może doprowadzić do buntu. Banda dobrze wie, że władzę sprawować będzie tylko dopóty, dopóki ludzi paraliżować będzie przekonanie, że nic się na to nie da poradzić i że wszelki opór jest bezcelowy.

Jeden z głównych pomocników herszta objeżdża osiedle miasteczka, spotyka się z mieszkańcami i opowiada im (jak w piątek Mateusz Morawiecki w Białymstoku), że musi pilnować ładu i porządku: – „Jeżeli byłaby taka sytuacja, że sędziowie mianowani w czasach rządów PO mieliby nie uznawać sędziów mianowanych w czasach rządów PiS lub odwrotnie, to może dojść do anarchii w wymiarze sprawiedliwości i do nieporządku, do bałaganu w całym państwie”.

Oczywiście, Morawiecki łże, jak to ma w zwyczaju. Przedstawia sytuację w sposób z gruntu fałszywy, bo przecież problem nie polega na powołaniu sędziów w czasach tej czy innej partii. Problem polega na powołaniu sędziów w sposób nieprawidłowy, z naruszeniem zasad niezawisłości i pod kontrolą ludzi mianowanych przez gang.

Trzymajmy więc kciuki za sędziego Juszczyszyna i wspierajmy go, jak tylko możemy. Wychodźmy na ulice i demonstrujmy w obronie sędziów z kolejnych okręgów, którzy gremialnie odmawiają podporządkowania się regułom narzuconym przez bandę. Brońmy odwilży, która – miejmy nadzieję – zapowiada rychłą wiosnę.

Wojciech Maziarski

Źródło: koduj24.pl

Sprawdź także

PiS jak Titanic

Jest taka scena w „Titanicu”: chwilę po zderzeniu z górą nic się nie dzieje, ludzie …